Spojrzałam na dziewczynę ze zdziwieniem. W sumie miała rację. Dwa kotołaki i człowiek? Do tej willi zawitaliśmy by ją okraść, co teraz straciło sens skoro jest tu ona. Zastanawiałam jak jej odpowiedzieć tak, aby nie było problemów.
- Tak więc, zawitaliśmy tu, bo jesteśmy w trakcie długiej podróży. Jednak skoro ty tutaj jesteś, to lepiej nie będę kusić losu. Zbieramy się stąd, bo nie widzi mi się walka z kimś komu magoi się nie kończy! - wypowiedziałam się w końcu. Początek oczywiście był kłamstwem. Mimo wszystko reszta była prawdą. Judal'em się zwykle nie martwię, ponieważ jest dziecinny i w takich rozmowach ja zabieram głos. Wszystko przez to, że pomimo tego, iż jestem najmłodsza, jestem najdojrzalsza. Nie czekając na odpowiedź zabrałam tamtą dwójkę i błyskawicznie się oddaliłam. Plan wziął w łeb, więc znowu poszliśmy do wioski. Skoro nie można tak, to będzie inaczej. Było tam sporo bogaczy, więc mogliśmy wybierać. Postanowiliśmy skupić się na trzech najbogatszych. Nim okradniemy kogoś, najpierw pojawiam się tam ktoś z nas. Zwykle ja tak jak i teraz. Już przy pierwszym zdałam sobie sprawę, że są okropni. Udawałam, iż nie mam się gdzie podziać i prosiłam o schronienie. Raczej nie podejrzewali mnie o "badanie terenu". Nie było tam zbyt wielu zabezpieczeń, jednak bonusu w postaci słów "Możesz się u nas zatrzymać" nie usłyszałam. Zostałam dosłownie przegoniona. W nocy jednakże znacznie uszczupliliśmy ich zasoby pieniężne. Nie spodziewałam się takiego końca nawet w najgorszym przypadku. Od początku coś było nie tak no, bo troje złodziei okradło trzy najbogatsze kotołaki w wiosce, w jedną noc. Skończyło się na jednej wielkiej, krwawej walce. Każdy dorosły "kot" stamtąd próbował nas zabić tylko dzieci z sierocińca oraz kilka opiekunek nie próbowało tego zrobić. Bez większych problemów wymordowaliśmy ich wszystkich. Te dzieci zostały jako jacyś świadkowie. Tei i Judal chcieli je zabić. Nie mogłam im na to pozwolić. Sama nie dałabym sobie rady, ale pojawiła się wściekła Bandytka. Stałyśmy teraz po tej samej stronie. Walczyliśmy tak dłuższą chwilę, aż tamta dwójka odpuściła. Ulotniliśmy się bardzo szybko. Nie poszczęściło nam się, ponieważ ta dziewczyna najpewniej nas śledziła. Stała nam na drodze.
- Mogłabyś nam wyjaśnić, czemu nas śledzić? Chcesz nas zamordować? Nie... Raczej w to wątpię, więc czemu?
SeeU? A może kto inny?
piątek, 7 listopada 2014
sobota, 1 listopada 2014
Od SeeU
Wróciłam chyłkiem do domu.Przebrałam się w sukienkę wybraną przez rodziców i pobiegłam do swojego pokoju.Kilka godzin później rodzice zawołali mnie ponieważ przyszli goście.Zeszłam na parter i szeroko uśmiechnęłam gdy zobaczyłam trójkę znajomych z klifu.Stali w osłupieniu patrząc z niedowierzaniem.Nagle wyrwana z zadumy Tei rzuciła się na mnie z wyrzutem iż strzeliłam w nią czymś dziwmy.Odskoczyłam i zaśmiałam się bezgłośnie.
-Znacie naszą córkę?-zapytał zaniepokojony pan domu
-Znacie naszą córkę?-zapytał zaniepokojony pan domu
-Nie.Najwidoczniej Tei pomyliła ja z kimś bardzo podobnym-odpowiedziała dziewczyna w sukience.Chłopak który wcześniej oberwał w ramię dalej się nie odzywał i śledził moje ruchy.Ziewnęłam ignorując ,,gości", udałam się ogrodu.Usiadłam na ławce i czekałam aż ktoś przyjdzie.Po chwili zza drzwi wyłonił się czarnowłosy chłopak .Podszedł do mnie ,po chwili dołączyła do niego ,,Tei" i białowłosa.Stali z założonymi rękami czekając zapewne aż coś powiem.Przywołałam wodę z sadzawki i kręcąc palcem tworzyłam malutki okrąg.
-Jesteś Magim...i do tego elfem...co robisz w mieście Kotołaków?-zapytała na razie jedyna ,,normalna" z całej ekipy.Wzruszyłam ramionami i przywołałam piękną róże z ogrodu która zaczęła mówić zamiast mnie.
-To moje miasto.Tak jestem Elfem i co z tego?-zadała pytanie roślinka
-Chyba nic ale...Elfy i Kotołaki żyją ze sobą w mało przyjaznych kontaktach...-odpowiedziała
-To dlaczego stoją tu dwa osobniki wrogiej rasy?Nie powinnyście się na mnie rzucić i zabić?-powiedziała róża.Westchnęłam i przybrałam poważniejszy wyraz twarzy -Tak właściwie to dlaczego zawitaliście do willi najbogatszej rodziny w mieście?Wycieczka?Chyba nie....
Więc?Może chłopak coś powie?
sobota, 4 października 2014
Od Rozalii
Mi i Judal'owi jakoś udało się uciec, ale Tei nie miała tyle szczęścia. Kiedy do niej wróciliśmy, leżała nieprzytomna na ziemi. Dziewczyna uciekła, a Judal patrzył się na nią.
- No i nieprzytomna... - stwierdziłam fakt i spojrzałam na kotołaczkę. Rukh tamtej... Hm...Bandytki? Tak, Bandytki. Jej Rukh były dziwne. Teraz spojrzałam na Judal'a. Miał za draśnięte ramię.
- Ta moc... Jak to możliwe...? - mamrotał pod nosem chłopak.
- O czym ty mówisz? - spytałam nie rozumiejąc go.
- Naprawdę nie zauważyłaś Rukh wokół niej? - odpowiedział pytaniem.
- Hm... Faktycznie! - odparłam. Ciekawy przebłysk. Nie spodziewałam się spotkać jakiegoś Magi'ego, poza Judal'em. Kto by się spodziewał... Tak czy inaczej, z jakimikolwiek kradzieżami trzeba poczekać aż Tei wydobrzeje i na pewno nie będą miały miejsca w tejże okolicy. Nie rozumiem tamtej dziewczyny... Z tego co zauważyłam była elfem, czyli rasą nam wrogą... Czemu martwiła się o kotołaki? To wszystko nie ma sensu. Tak więc...
- Judal! Weź się otrząśnij! Później będziesz nad tym myśleć!
- Chce zauważyć, że nie codziennie widzi się innego Magi'ego!-odpowiedział mi lekko zdenerwowany. Po chwili jednak uspokoił się- Ta...Zresztą nieważne. Co z Tei?-dodał pytanie.
- Jest nieprzytomna, jakbyś nie zauważył! - krzyknęłam podenerwowana. Nie zajęło mi wiele uspokojenie się. - Trzeba jej pomóc. Tylko jakby to...? - urwałam.
- Wymyśl coś - stwierdził obojętnie.
- Pójdę do medyka z tamtej wioski, ale mogę mieć problem z przeniesieniem jej... - powiedziałam już trochę mniej zdenerwowana całą tą sytuacją. Judal wyciągnął różdżkę i po chwili przyleciał do nas latający dywan.
- A o tym zapomniałaś? - spytał złośliwie. Ja z nim nie mogę...
- Żebyś wiedział. Ja idę, a ty tu siedź i nie sprawiaj kłopotów, jasne? - odpowiedziałam i spytałam go.
- Tak, tak... - odparł. To się może źle skończyć. Położyłam Tei na dywanie i zabrałam do wioski. Inni byli dość zdziwieni widokiem czegoś takiego. W końcu byliśmy u medyka. Kazał mi zaczekać na zewnątrz. Wyszła od medyka o własnych nogach. Kiedy byłyśmy już przy wyjściu, jeden ze strażników chyba rozpoznał moją towarzyszkę.
- Hej! Zatrzymajcie się! - krzyknął. No nie... Nie obejdzie się bez problemów? - Jesteście zatrzymane pod zarzutem zamordowania wielu strażników!
- Musiał nas Pan z kimś pomylić. Byłyśmy tu u medyka, ponieważ zaatakował nas elf - powiedziałam obojętnie. - Tei, jak tylko stąd wyjdziemy: biegniemy tak szybko jak możemy, jasne? - spytałam tak, żeby tylko ona słyszała. Kiwnęła głową potwierdzając. Strażnik nie miał więcej pytań i puścił nas. Z prędkością światła wróciłyśmy do Judal'a. Nie zainteresował go nasz powrót. Był zbyt zajęty myśleniem o tym Magi'm.
*Po jakimś czasie*
Stwierdziliśmy, że i tak musimy się udać do pewnej posiadłości. Już po godzinie byliśmy na miejscu. Zostaliśmy tam przyjęci dość sympatycznie. Problem pojawił się, gdy wpadliśmy na Bandytkę...
SeeU?! Co ty tutaj robisz?!
- No i nieprzytomna... - stwierdziłam fakt i spojrzałam na kotołaczkę. Rukh tamtej... Hm...Bandytki? Tak, Bandytki. Jej Rukh były dziwne. Teraz spojrzałam na Judal'a. Miał za draśnięte ramię.
- Ta moc... Jak to możliwe...? - mamrotał pod nosem chłopak.
- O czym ty mówisz? - spytałam nie rozumiejąc go.
- Naprawdę nie zauważyłaś Rukh wokół niej? - odpowiedział pytaniem.
- Hm... Faktycznie! - odparłam. Ciekawy przebłysk. Nie spodziewałam się spotkać jakiegoś Magi'ego, poza Judal'em. Kto by się spodziewał... Tak czy inaczej, z jakimikolwiek kradzieżami trzeba poczekać aż Tei wydobrzeje i na pewno nie będą miały miejsca w tejże okolicy. Nie rozumiem tamtej dziewczyny... Z tego co zauważyłam była elfem, czyli rasą nam wrogą... Czemu martwiła się o kotołaki? To wszystko nie ma sensu. Tak więc...
- Judal! Weź się otrząśnij! Później będziesz nad tym myśleć!
- Chce zauważyć, że nie codziennie widzi się innego Magi'ego!-odpowiedział mi lekko zdenerwowany. Po chwili jednak uspokoił się- Ta...Zresztą nieważne. Co z Tei?-dodał pytanie.
- Jest nieprzytomna, jakbyś nie zauważył! - krzyknęłam podenerwowana. Nie zajęło mi wiele uspokojenie się. - Trzeba jej pomóc. Tylko jakby to...? - urwałam.
- Wymyśl coś - stwierdził obojętnie.
- Pójdę do medyka z tamtej wioski, ale mogę mieć problem z przeniesieniem jej... - powiedziałam już trochę mniej zdenerwowana całą tą sytuacją. Judal wyciągnął różdżkę i po chwili przyleciał do nas latający dywan.
- A o tym zapomniałaś? - spytał złośliwie. Ja z nim nie mogę...
- Żebyś wiedział. Ja idę, a ty tu siedź i nie sprawiaj kłopotów, jasne? - odpowiedziałam i spytałam go.
- Tak, tak... - odparł. To się może źle skończyć. Położyłam Tei na dywanie i zabrałam do wioski. Inni byli dość zdziwieni widokiem czegoś takiego. W końcu byliśmy u medyka. Kazał mi zaczekać na zewnątrz. Wyszła od medyka o własnych nogach. Kiedy byłyśmy już przy wyjściu, jeden ze strażników chyba rozpoznał moją towarzyszkę.
- Hej! Zatrzymajcie się! - krzyknął. No nie... Nie obejdzie się bez problemów? - Jesteście zatrzymane pod zarzutem zamordowania wielu strażników!
- Musiał nas Pan z kimś pomylić. Byłyśmy tu u medyka, ponieważ zaatakował nas elf - powiedziałam obojętnie. - Tei, jak tylko stąd wyjdziemy: biegniemy tak szybko jak możemy, jasne? - spytałam tak, żeby tylko ona słyszała. Kiwnęła głową potwierdzając. Strażnik nie miał więcej pytań i puścił nas. Z prędkością światła wróciłyśmy do Judal'a. Nie zainteresował go nasz powrót. Był zbyt zajęty myśleniem o tym Magi'm.
*Po jakimś czasie*
Stwierdziliśmy, że i tak musimy się udać do pewnej posiadłości. Już po godzinie byliśmy na miejscu. Zostaliśmy tam przyjęci dość sympatycznie. Problem pojawił się, gdy wpadliśmy na Bandytkę...
SeeU?! Co ty tutaj robisz?!
piątek, 8 sierpnia 2014
Od SeeU
Przechadzałam się sama po dachach miasta.Zatrzymałam się na ratuszu by coś zjeść.Z okna widziałam nowych przybyszy.Wstałam i zeskoczyłam na dach,gdy znów na nich spojrzałam stali w okół martwych strażników.Zaczęli odchodzić w stronę wybrzeża.Westchnęłam i ruszyłam za nimi.Ludzie którzy zabijają w biały dzień nie są dobrymi ludźmi.Zatrzymali się na klifie i rozbili tam obóz.Przez następne kilka godzin nic nie robili więc postanowiłam wrócić do domu.
Następnego dnia szłam lasem w kierunku klifu.Nagle wpadłam na dziewczynę w sukience.Odskoczyłam jak poparzona,nie lubię jak ktoś mnie dotyka.
-Kim jesteś?-zapytała dziewczyna
Wzruszyłam ramionami.Pokazałam na siebie ,a potem na oczy.Następnie narysowałam na ziemi U.Niech sobie składają krok po kroku.Towarzystwo stało w osłupieniu.Zanim nie przywołałam małej roślinki zadawali dużo pytań.
-Kim jesteś?Mieszkasz tu? O co ci chodzi?-pytali na przemian
-Jestem Bandytką.Może.Nie domyśliliście się?-odpowiadała skrzecząca roślinka.Wykrzywiłam usta w niby uśmiechu.-Zabiliście niewinnych strażników..w biały dzień...-dokończył kwiatek
-Odezwiesz się?-zapytał chłopak.Nic nie powiedziałam.Tylko stałam z roślinką w ręku.
Po kilku minutach ciszy i wielu pytaniach w stylu i odezwij się...Mów coś.
-Jeśli nie macie nic na swoją obronę w sprawie zabicia strażników to powinniście lepiej stąd odejść-powiedział kwiatek
-Wiesz dziwnie jest rozmawiać z kwiatkiem..odezwiesz się?!-powiedziała już zirytowana dziewczyna z srebrnymi włosami .Pokręciłam głową z zniesmaczenia.Roślinka zniknęła ,a ja wyskoczyłam w powietrze.Dziewczyna zniknęła i pojawiła się pode mną z kataną.
-Zejdź na dół i powiedz czym ty jesteś!? -zawołała
Kotołaczka zmieniła się w cień.Przeskoczyłam i znalazłam się za chłopakiem.Cień zmienił w dziewczynę.Zadała cios kataną i trafiła....w chłopaka.Zadrasnęła mu przedramię.Zaczęłam się śmiać bezgłośnie.Czarnowłosy który wpatrywał się we mnie przez dłuższy czas syknął z bólu.
-Tei mogłabyś uważać...-powiedział
Dziewczyna zwana Tei pobiegła za mną.Jako cień potrafi szybko przemieszczać ale jako demon nie lubi światła...Spojrzałam za siebie chłopak stał z otwartymi ustami.Uśmiechnęłam się do niego.
-Tei nie goń jej!-zawołał.Dziewczyna zareagowała od razu.Jednak ja już celowałam w całą gromadę strzałą.
-Ale... przez nią... ty...-zaczęła
-Uciekaj!-krzyknął chłopak.Wystrzeliłam strzałę i otoczenie zalało światło tak jasne że musiałam odwrócić wzrok.Usłyszałam krzyk Tei i ciszę.Postanowiłam szybko wrócić do domu.
Chłopaku?
***
-Kim jesteś?-zapytała dziewczyna
Wzruszyłam ramionami.Pokazałam na siebie ,a potem na oczy.Następnie narysowałam na ziemi U.Niech sobie składają krok po kroku.Towarzystwo stało w osłupieniu.Zanim nie przywołałam małej roślinki zadawali dużo pytań.
-Kim jesteś?Mieszkasz tu? O co ci chodzi?-pytali na przemian
-Jestem Bandytką.Może.Nie domyśliliście się?-odpowiadała skrzecząca roślinka.Wykrzywiłam usta w niby uśmiechu.-Zabiliście niewinnych strażników..w biały dzień...-dokończył kwiatek
-Odezwiesz się?-zapytał chłopak.Nic nie powiedziałam.Tylko stałam z roślinką w ręku.
Po kilku minutach ciszy i wielu pytaniach w stylu i odezwij się...Mów coś.
-Jeśli nie macie nic na swoją obronę w sprawie zabicia strażników to powinniście lepiej stąd odejść-powiedział kwiatek
-Wiesz dziwnie jest rozmawiać z kwiatkiem..odezwiesz się?!-powiedziała już zirytowana dziewczyna z srebrnymi włosami .Pokręciłam głową z zniesmaczenia.Roślinka zniknęła ,a ja wyskoczyłam w powietrze.Dziewczyna zniknęła i pojawiła się pode mną z kataną.
-Zejdź na dół i powiedz czym ty jesteś!? -zawołała
Kotołaczka zmieniła się w cień.Przeskoczyłam i znalazłam się za chłopakiem.Cień zmienił w dziewczynę.Zadała cios kataną i trafiła....w chłopaka.Zadrasnęła mu przedramię.Zaczęłam się śmiać bezgłośnie.Czarnowłosy który wpatrywał się we mnie przez dłuższy czas syknął z bólu.
-Tei mogłabyś uważać...-powiedział
Dziewczyna zwana Tei pobiegła za mną.Jako cień potrafi szybko przemieszczać ale jako demon nie lubi światła...Spojrzałam za siebie chłopak stał z otwartymi ustami.Uśmiechnęłam się do niego.
-Tei nie goń jej!-zawołał.Dziewczyna zareagowała od razu.Jednak ja już celowałam w całą gromadę strzałą.
-Ale... przez nią... ty...-zaczęła
-Uciekaj!-krzyknął chłopak.Wystrzeliłam strzałę i otoczenie zalało światło tak jasne że musiałam odwrócić wzrok.Usłyszałam krzyk Tei i ciszę.Postanowiłam szybko wrócić do domu.
Chłopaku?
czwartek, 7 sierpnia 2014
Profil SeeU!
Imię: SeeU
Nazwisko: brak > Nie chwali się nim więc brak <
Płeć: Samica
Rasa: Elf
Pod-rasa: Magi
Wiek: 119 lat
Historia: Żyłam w dość obszernym mieście wraz z rodzicami.Byłam jedynaczką i było mi z tym dobrze.Gdy ujawniło się że jestem Magim zaczęto mnie szkolić.Gdy okazało się że mój głos zmusza ludzi,zwierzęta i inne rasy zamilkłam nie chciałam używać tego przeciw innym.Jednak z oczami nic nie mogłam zrobić..dalej hipnotyzowały.Według rodziców nic nie mogłam robić tylko ,,być".Nie mogłam wychodzić bez opieki,nie miałam przyjaciół.Jednak czasem urywałam się od tego życia i nocą chodziłam po mieście.Czasem pomagałam strażnikom w łapaniu złodziei.Mieszczanie mówili że ich miasto nawiedza Bandytka.Moi rodzicie nic o tym nie wiedzieli.To była moja cząstka wolności.Któregoś dnia gdy wymknęłam się z domu w mieście przebywali jacyś obcy.Czarnowłosy chłopak,dziewczyna z białymi i srebrnymi włosami....
Głos: SeeU się nie odzywa,a jeśli już to bardzo bardzo rzadko.
Charakter:Nie lubi żartować jest bardzo poważna . Jest świetnym aktorem. Potrafi otworzyć idealnie za pomocą wzroku praktycznie każde uczucie.Nienawidzi gdy ktoś ją dotyka bądź ciągnie za włosy. Uwielbia pokój i wszelkiego rodzaju pokojowe zachowanie ale jeśli trzeba może zabić.Zawsze słucha każdego kto ma coś sensownego do powiedzenia. Dość częstym u niej zachowaniem jest unikanie innych. Potrafi być jednak opiekuńcza i miła. Oczywiście nigdy się nie odzywa.Jeśli na prawdę musi to tylko do umierających bądź zwierząt.Uwielbia spać.Jeśli nie chce kogoś słuchać po prostu oddala się lub go ignoruje.Ma kompleks na punkcie swojego wzrostu.
Opis wyglądu: SeeU jest lekko wysportowaną, bladą dziewczyną. Jej wzrost mierzy 159 centymetrów. Ma długie, czarne włosy z których wiąże dwa kucyki wolno zwisające na plecach,a na czubku głowy sterczy jej osobny kosmyk ,,antenka". Ma heterochromię czyli różnobarwność tęczówki, prawe oko jest zielone ,a lewe złote. Zazwyczaj nosi białą koszule na którą zarzuca płaszcz podszywany futrem. Nosi białą spódniczkę z różowymi ,,kryształkami",oraz wysokie czarne buty na małym obcasie z podobnym wykończeniem.Ubiera rękawiczki bez palców,dzwonek na sznurku w okół lewej kostki który ma zwiastować jej przybycie.Zawsze nosi fioletowy szalik i nienawidzi gdy ktoś go dotyka.
Rodzina: Rodzice
Partner: Szuka,ale niekoniecznie
Umiejętności:
-Siła 4 -Wytrzymałość 3
-Zręczność 4 -Szybkość 5
-Spryt 4 -Głos 0
Cechy charakterystyczne: Heterochromia,bardzo dobrze widzi w ciemności.
Przedmioty: Łuk i strzały skupiające Magoi.
Dodatkowe: Kochają ją rukh jasne.Jej specjalnością jest Magia Wiatru. Oprócz niej potrafi korzystać z Magii: Lodu, Wody, Światła,Grawitacji i Życia.
Podobno jej imię wzięło się z tego że nie mówiła tylko przyglądała się z boku >See- z ang. Wiedzieć,Oglądać< ,przyrostek U wziął się z tego że wskazywała palcem i mówiła przeciągłe ,,U".
Właściciel: ViGames
Zdjęcia:
Nazwisko: brak > Nie chwali się nim więc brak <
Płeć: Samica
Rasa: Elf
Pod-rasa: Magi
Wiek: 119 lat
Historia: Żyłam w dość obszernym mieście wraz z rodzicami.Byłam jedynaczką i było mi z tym dobrze.Gdy ujawniło się że jestem Magim zaczęto mnie szkolić.Gdy okazało się że mój głos zmusza ludzi,zwierzęta i inne rasy zamilkłam nie chciałam używać tego przeciw innym.Jednak z oczami nic nie mogłam zrobić..dalej hipnotyzowały.Według rodziców nic nie mogłam robić tylko ,,być".Nie mogłam wychodzić bez opieki,nie miałam przyjaciół.Jednak czasem urywałam się od tego życia i nocą chodziłam po mieście.Czasem pomagałam strażnikom w łapaniu złodziei.Mieszczanie mówili że ich miasto nawiedza Bandytka.Moi rodzicie nic o tym nie wiedzieli.To była moja cząstka wolności.Któregoś dnia gdy wymknęłam się z domu w mieście przebywali jacyś obcy.Czarnowłosy chłopak,dziewczyna z białymi i srebrnymi włosami....
Głos: SeeU się nie odzywa,a jeśli już to bardzo bardzo rzadko.
Charakter:Nie lubi żartować jest bardzo poważna . Jest świetnym aktorem. Potrafi otworzyć idealnie za pomocą wzroku praktycznie każde uczucie.Nienawidzi gdy ktoś ją dotyka bądź ciągnie za włosy. Uwielbia pokój i wszelkiego rodzaju pokojowe zachowanie ale jeśli trzeba może zabić.Zawsze słucha każdego kto ma coś sensownego do powiedzenia. Dość częstym u niej zachowaniem jest unikanie innych. Potrafi być jednak opiekuńcza i miła. Oczywiście nigdy się nie odzywa.Jeśli na prawdę musi to tylko do umierających bądź zwierząt.Uwielbia spać.Jeśli nie chce kogoś słuchać po prostu oddala się lub go ignoruje.Ma kompleks na punkcie swojego wzrostu.
Opis wyglądu: SeeU jest lekko wysportowaną, bladą dziewczyną. Jej wzrost mierzy 159 centymetrów. Ma długie, czarne włosy z których wiąże dwa kucyki wolno zwisające na plecach,a na czubku głowy sterczy jej osobny kosmyk ,,antenka". Ma heterochromię czyli różnobarwność tęczówki, prawe oko jest zielone ,a lewe złote. Zazwyczaj nosi białą koszule na którą zarzuca płaszcz podszywany futrem. Nosi białą spódniczkę z różowymi ,,kryształkami",oraz wysokie czarne buty na małym obcasie z podobnym wykończeniem.Ubiera rękawiczki bez palców,dzwonek na sznurku w okół lewej kostki który ma zwiastować jej przybycie.Zawsze nosi fioletowy szalik i nienawidzi gdy ktoś go dotyka.
Rodzina: Rodzice
Partner: Szuka,ale niekoniecznie
Umiejętności:
-Siła 4 -Wytrzymałość 3
-Zręczność 4 -Szybkość 5
-Spryt 4 -Głos 0
Cechy charakterystyczne: Heterochromia,bardzo dobrze widzi w ciemności.
Przedmioty: Łuk i strzały skupiające Magoi.
Dodatkowe: Kochają ją rukh jasne.Jej specjalnością jest Magia Wiatru. Oprócz niej potrafi korzystać z Magii: Lodu, Wody, Światła,Grawitacji i Życia.
Podobno jej imię wzięło się z tego że nie mówiła tylko przyglądała się z boku >See- z ang. Wiedzieć,Oglądać< ,przyrostek U wziął się z tego że wskazywała palcem i mówiła przeciągłe ,,U".
Właściciel: ViGames
Zdjęcia:
Od Rozalii
Kiedy już Tei wymordowała pół wioski ( czytaj wszystkich strażników), poszliśmy sobie jak gdyby nigdy nic. Mieliśmy w planach napaść na szlachciców. Tym razem plan był bardziej skomplikowany, ponieważ najpierw chcieliśmy odwiedzić ich dom i zobaczyć co się najbardziej opłaca ukraść. W końcu jak mielibyśmy zabrać wszystko?
Od początku drogi drążyłam to dlaczego Judal tak się zachował.
- No powiedz! Proszę! Dlaczego się tak zachowałeś? - pytałam.
- Daj mi spokój... - mruczał.
- Proszę, powiedz! - prosiłam.
- Nie! Nie rozumiesz co do Ciebie mówię?! - zdenerwował się.
- Nie, nie rozumiem! Jestem uparta i nie odpuszczę dopóki mi nie odpowiesz! - stwierdziłam.
- No przecież mówiłem! Po prostu nie lubię dzieci! - chyba skłamał. Mimo wszystko to dość dobry aktor.
- Wiem, że kłamiesz. Mówiłam Ci kiedyś, że wyczuwam kłamstwo. U Ciebie też - powiedziałam, niby troskliwie.
- Mam Ciebie już dość! - krzyknął po czym pobiegł gdzieś.
Poszłam do Tei.
- Proszę, nie mieszaj się. To nasza sprawa, jeśli mi pozwoli to Ci wszystko wyjaśnię - powiedziałam i pobiegłam za Judal'em.
Chwilę potem znalazłam go. Siedział na klifie. Przysiadłam koło niego.
- Proszę powiedz mi - poprosiłam słodkim głosem.
- Jesteś irytująca... - mruknął.
- Wiem to. No powiedz! - powiedziałam.
- Sam byłem w sierocińcu, to było okropne! Straciłem rodzinę i moja wioska została zniszczona! - krzyknął przez łzy.
Nie dość, że byłam zszokowana tymi słowami, to jeszcze... On płakał!
- Żartowałem! Nie obchodzi mnie to póki mogę robić co chcę! - powiedział po chwili, śmiejąc się.
W sumie, to wiedziałam, że kłamie, ale już nic nie mówiłam. Byłam zmieszana. Nie sądziłam, że Judal może mieć uczucia! W tym momencie, Tei wypadła z krzaków.
- Skąd ty się tu wzięłaś?! - krzyknęliśmy razem.
- Czekałam na was nie daleko i usłyszałam, że skończyliście rozmowę - powiedziała w swojej obronie.
Ten dzień był dziwny i tyle!
*Następny dzień*
Wstaliśmy później, niż zwykle. Kiedy wzięliśmy wszystkie rzeczy poszliśmy dalej. Po drodze natknęliśmy się na jakąś dziewczynę.
- Kim jesteś? - zapytałam.
Odpowiedz kim jesteś?
Od początku drogi drążyłam to dlaczego Judal tak się zachował.
- No powiedz! Proszę! Dlaczego się tak zachowałeś? - pytałam.
- Daj mi spokój... - mruczał.
- Proszę, powiedz! - prosiłam.
- Nie! Nie rozumiesz co do Ciebie mówię?! - zdenerwował się.
- Nie, nie rozumiem! Jestem uparta i nie odpuszczę dopóki mi nie odpowiesz! - stwierdziłam.
- No przecież mówiłem! Po prostu nie lubię dzieci! - chyba skłamał. Mimo wszystko to dość dobry aktor.
- Wiem, że kłamiesz. Mówiłam Ci kiedyś, że wyczuwam kłamstwo. U Ciebie też - powiedziałam, niby troskliwie.
- Mam Ciebie już dość! - krzyknął po czym pobiegł gdzieś.
Poszłam do Tei.
- Proszę, nie mieszaj się. To nasza sprawa, jeśli mi pozwoli to Ci wszystko wyjaśnię - powiedziałam i pobiegłam za Judal'em.
Chwilę potem znalazłam go. Siedział na klifie. Przysiadłam koło niego.
- Proszę powiedz mi - poprosiłam słodkim głosem.
- Jesteś irytująca... - mruknął.
- Wiem to. No powiedz! - powiedziałam.
- Sam byłem w sierocińcu, to było okropne! Straciłem rodzinę i moja wioska została zniszczona! - krzyknął przez łzy.
Nie dość, że byłam zszokowana tymi słowami, to jeszcze... On płakał!
- Żartowałem! Nie obchodzi mnie to póki mogę robić co chcę! - powiedział po chwili, śmiejąc się.
W sumie, to wiedziałam, że kłamie, ale już nic nie mówiłam. Byłam zmieszana. Nie sądziłam, że Judal może mieć uczucia! W tym momencie, Tei wypadła z krzaków.
- Skąd ty się tu wzięłaś?! - krzyknęliśmy razem.
- Czekałam na was nie daleko i usłyszałam, że skończyliście rozmowę - powiedziała w swojej obronie.
Ten dzień był dziwny i tyle!
*Następny dzień*
Wstaliśmy później, niż zwykle. Kiedy wzięliśmy wszystkie rzeczy poszliśmy dalej. Po drodze natknęliśmy się na jakąś dziewczynę.
- Kim jesteś? - zapytałam.
Odpowiedz kim jesteś?
środa, 6 sierpnia 2014
Od Tei: Cień
Rozalia nas zaprowadziła do... sierocińca. Pełnego małych dzieci, małych wkurzających dzieci. Wiedziałam, że nie mogę zabijać bo nas złapią, więc wyszłam i przed bramę i zaczęłam rysować na bruku.
*Po jakimś czasie*
- Tei, idziemy stąd - mruknął Judal. Widać, że był wkurzony. Nie dziwię się.
- Gratuluję, że tyle wytrzymałeś z tymi... dziećmi - powiedziałam zmuszając się do spokoju.
- Nie o to chodzi... - odparł
- Poczekajcie na mnie! - krzyknęła do nas Rozalia.
I wtedy usłyszałam strażników za plecami: "To chyba nie jest kotołak".
- Judal, chyba wyczuli, że nie jesteś kotoła - powiedziałam, ale nie zdążyłam dokończyć bo nas zatrzymali.
- Ej, wy! Zatrzymajcie się!
- No świetnie, tylko tego brakowało - mruknął Judal
- TY! - wskazał na chłopaka - Zamień się w kotołaka! - rozkazał
- Nie umiem bo nie jestem kotołakiem. - powiedział poirytowany i po chwili dodał cicho - Dość słaba ochrona jeśli dopiero teraz to wyczuli...
Niestety nie zdążył zareagować, gdy powalili go na ziemię. Przytrzymali go żeby nie wstał.
- To będzie się działo... Macie popcorn? - spytała Rozalia
- Tei, pomożesz? - zapytał niby niewinnym głosem Judal - i dołączam się do pytania Rozalii.
Strażnicy nie zauważyli gdy zostali nabici na katanę. Wkrótce zbiegli się inni. Postanowiłam zamienić się w cień, wyskakiwałam zza nich i zabijałam.
Po chwili wszyscy strażnicy leżeli martwi, a Rozalia i Judal siedzieli i patrzyli.
Rozalia? Judal?
*Po jakimś czasie*
- Tei, idziemy stąd - mruknął Judal. Widać, że był wkurzony. Nie dziwię się.
- Gratuluję, że tyle wytrzymałeś z tymi... dziećmi - powiedziałam zmuszając się do spokoju.
- Nie o to chodzi... - odparł
- Poczekajcie na mnie! - krzyknęła do nas Rozalia.
I wtedy usłyszałam strażników za plecami: "To chyba nie jest kotołak".
- Judal, chyba wyczuli, że nie jesteś kotoła - powiedziałam, ale nie zdążyłam dokończyć bo nas zatrzymali.
- Ej, wy! Zatrzymajcie się!
- No świetnie, tylko tego brakowało - mruknął Judal
- TY! - wskazał na chłopaka - Zamień się w kotołaka! - rozkazał
- Nie umiem bo nie jestem kotołakiem. - powiedział poirytowany i po chwili dodał cicho - Dość słaba ochrona jeśli dopiero teraz to wyczuli...
Niestety nie zdążył zareagować, gdy powalili go na ziemię. Przytrzymali go żeby nie wstał.
- To będzie się działo... Macie popcorn? - spytała Rozalia
- Tei, pomożesz? - zapytał niby niewinnym głosem Judal - i dołączam się do pytania Rozalii.
Strażnicy nie zauważyli gdy zostali nabici na katanę. Wkrótce zbiegli się inni. Postanowiłam zamienić się w cień, wyskakiwałam zza nich i zabijałam.
Po chwili wszyscy strażnicy leżeli martwi, a Rozalia i Judal siedzieli i patrzyli.
Rozalia? Judal?
Od Judal'a: Sierociniec...
Nie dość, że wczoraj dowiedziałem się, że Tei się we mnie zakochała dziś Rozalia zabarała nas właśnie TAM. Prosto pod drzwi...Sierocińca. Mnóstwo twarzy małych dzieci. Niby nienawidzę dzieci, ale w tym stanie...Można powiedzieć, że "kogoś" mi przypominają. Im dłużej na nie patrzyłem tym więcej wspomnień powracało. Ktoś przyszedł więc mają wesołe twarzyczki, ale wkrótce po tym jak pójdziemy pewnie dostaną zganione za zbytnią ekscytacje. Przynajmniej tak było tam. I wątpię żeby gdziekolwiek było inaczej. Bez namysłu wybiegłem z budynku. Znalazłem się w samym centrum miasta kotołaków. Co prawda nie wszyscy mieli ogon czy uszy, ale wiadomo, że to kotołaki. Nikogo innego by tu nie wpuścili...Choć ja przeszedłem. Cóż...Bywa. Zmierzałem w kierunku bramy którą można było wyjść z miasta. Jednak nagle ktoś mnie zatrzymał. To była Rozalia. Zaciągnęła mnie w uliczkę w której nikogo nie było.
-Co Ci się stało?-spytała. Ja wzruszyłem ramionami.
-Nic. Po prostu nie lubię dzieci-wymyśliłem na szybko jakąś wymówkę.
-Coś Ci nie wierze-stwierdziła przeszywając mnie podejrzliwym wzrokiem.
-To mi uwierz-powiedziałem zupełnie obojętnie-Mogę już stąd iść? Kręci się tu mnóstwo kotołaków, a ja jestem człowiekiem jeśli zapomniałaś.
-Ciszej-szturchnęła mnie lekko-Jeśli ktoś Cię usłyszy to po nas-dodała.
-Dlatego chce stąd iść-mruknąłem. Chcę stąd iść jak najszybciej! Po co ona mnie tu jeszcze zatrzymuje!
-To po co chciałeś tu przyjść?-spytała przewracając oczami.
-Bo nie wiedziałem gdzie idziemy?-odparłem także pytaniem. Zaskakuje mnie czasem jaka ona potrafi być tępa...
-Pójdziemy stąd jak powiesz o co chodzi-Ugh, ona chyba serio nie miała zamiaru odpuścić.
-Nie twoja sprawa-mruknąłem-Nie wiem jak to jest u kotołaków, ale ludzie są okropni-dodałem cicho.
-Czemu teraz o tym wspominasz?-spytała chyba lekko zdziwiona.
-Nie twoja sprawa!-krzyknąłem i wyszedłem z zaułku. Przechodząc obok...Sierocińca...Zobaczyłem Tei siedzącą na kamieniu i rysującą tasakiem w ziemi podobizny dzieci tyle, że martwych. Doprawdy urocze. Gdyby nie zaistniała sytuacja może bym nawet jakoś to skomentowałem, ale teraz nie ważne.
-Tei idziemy stąd-mruknąłem. Dziewczyna od razu poszła za mną. Kierowaliśmy się do bramy. Po chwili dobiegła do nas Rozalia.
Rozalia, Tei co dalej?
-Co Ci się stało?-spytała. Ja wzruszyłem ramionami.
-Nic. Po prostu nie lubię dzieci-wymyśliłem na szybko jakąś wymówkę.
-Coś Ci nie wierze-stwierdziła przeszywając mnie podejrzliwym wzrokiem.
-To mi uwierz-powiedziałem zupełnie obojętnie-Mogę już stąd iść? Kręci się tu mnóstwo kotołaków, a ja jestem człowiekiem jeśli zapomniałaś.
-Ciszej-szturchnęła mnie lekko-Jeśli ktoś Cię usłyszy to po nas-dodała.
-Dlatego chce stąd iść-mruknąłem. Chcę stąd iść jak najszybciej! Po co ona mnie tu jeszcze zatrzymuje!
-To po co chciałeś tu przyjść?-spytała przewracając oczami.
-Bo nie wiedziałem gdzie idziemy?-odparłem także pytaniem. Zaskakuje mnie czasem jaka ona potrafi być tępa...
-Pójdziemy stąd jak powiesz o co chodzi-Ugh, ona chyba serio nie miała zamiaru odpuścić.
-Nie twoja sprawa-mruknąłem-Nie wiem jak to jest u kotołaków, ale ludzie są okropni-dodałem cicho.
-Czemu teraz o tym wspominasz?-spytała chyba lekko zdziwiona.
-Nie twoja sprawa!-krzyknąłem i wyszedłem z zaułku. Przechodząc obok...Sierocińca...Zobaczyłem Tei siedzącą na kamieniu i rysującą tasakiem w ziemi podobizny dzieci tyle, że martwych. Doprawdy urocze. Gdyby nie zaistniała sytuacja może bym nawet jakoś to skomentowałem, ale teraz nie ważne.
-Tei idziemy stąd-mruknąłem. Dziewczyna od razu poszła za mną. Kierowaliśmy się do bramy. Po chwili dobiegła do nas Rozalia.
Rozalia, Tei co dalej?
Od Rozalii
Stałam przy tej dwójce.
- Czy ominęło mnie coś ciekawego? - spytałam.
- Nic... - odpowiedział Judal.
- To dobrze - powiedziałam.
- Gdzie tak w ogóle byłaś? - spytał nagle.
- Na pewno chcesz wiedzieć? - zapytałam.
- Tak! - odpowiedział zdecydowanie.
- To Ciebie nie będzie interesować - powiedziałam złośliwie.
- No powiedz! - wręcz błagał.
- Mogę zaprowadzić was rano - zgodziłam się.
- To świetnie - powiedział.
- Idę spać! Wam też radzę! - powiedziałam im.
Wspięłam się na drzewo i położyłam na gałęzi. Nie wiem czemu, ale lubię tak spać. W końcu jakimś czasie udało mi się usnąć.
*Rano*
Wstałam dość wcześnie. Słońce niedawno wzeszło. Trochę się naczekałam, aż tamta dwójka wstanie. Naprawdę sporo im to zajęło. Kiedy oni spali, ja wzięłam kilka potrzebnych rzeczy.
- Na pewno chcecie tam ze mną iść? - spytałam.
- Jasne - odpowiedział mi Judal.
- W takim razie idziemy! - powiedziałam.
Nie sądziłam, że będą tak chcieli iść. Nie wiem czy spodoba im się tam. Poza tym, boję się co się stanie, jeśli odkryją, że Judal to człowiek i Magi. To może być problem. Po jakichś 30 minutach, byliśmy już na miejscu. Za zdziwieniem patrzyli na budynek. To był sierociniec, ale nie ludzki, tylko kotołaków. Jak tylko weszliśmy zbiegły się do nas maluchy. Z radością mnie witały. Przychodziłam tam bardzo często, ponieważ w takich miejscach zwykle źle się traktuje dzieci. Wbrew pozorom, potrafię być miła.
- Hej maluchy! - powitałam ich.
- Witamy! Wreszcie przyszłaś! - cieszyli się.
Judal dziwnie się zachowywał. W końcu wybiegł z budynku. Czyżby wystraszył się tylu kotołaków? Nie... To nie w jego stylu. Poszłam za nim. Gdzieś go w końcu znalazłam.
- Co Ci się stało? - spytałam.
Judal? Odpowiedz, jasne?
- Czy ominęło mnie coś ciekawego? - spytałam.
- Nic... - odpowiedział Judal.
- To dobrze - powiedziałam.
- Gdzie tak w ogóle byłaś? - spytał nagle.
- Na pewno chcesz wiedzieć? - zapytałam.
- Tak! - odpowiedział zdecydowanie.
- To Ciebie nie będzie interesować - powiedziałam złośliwie.
- No powiedz! - wręcz błagał.
- Mogę zaprowadzić was rano - zgodziłam się.
- To świetnie - powiedział.
- Idę spać! Wam też radzę! - powiedziałam im.
Wspięłam się na drzewo i położyłam na gałęzi. Nie wiem czemu, ale lubię tak spać. W końcu jakimś czasie udało mi się usnąć.
*Rano*
Wstałam dość wcześnie. Słońce niedawno wzeszło. Trochę się naczekałam, aż tamta dwójka wstanie. Naprawdę sporo im to zajęło. Kiedy oni spali, ja wzięłam kilka potrzebnych rzeczy.
- Na pewno chcecie tam ze mną iść? - spytałam.
- Jasne - odpowiedział mi Judal.
- W takim razie idziemy! - powiedziałam.
Nie sądziłam, że będą tak chcieli iść. Nie wiem czy spodoba im się tam. Poza tym, boję się co się stanie, jeśli odkryją, że Judal to człowiek i Magi. To może być problem. Po jakichś 30 minutach, byliśmy już na miejscu. Za zdziwieniem patrzyli na budynek. To był sierociniec, ale nie ludzki, tylko kotołaków. Jak tylko weszliśmy zbiegły się do nas maluchy. Z radością mnie witały. Przychodziłam tam bardzo często, ponieważ w takich miejscach zwykle źle się traktuje dzieci. Wbrew pozorom, potrafię być miła.
- Hej maluchy! - powitałam ich.
- Witamy! Wreszcie przyszłaś! - cieszyli się.
Judal dziwnie się zachowywał. W końcu wybiegł z budynku. Czyżby wystraszył się tylu kotołaków? Nie... To nie w jego stylu. Poszłam za nim. Gdzieś go w końcu znalazłam.
- Co Ci się stało? - spytałam.
Judal? Odpowiedz, jasne?
Od Tei: Wyznanie
Postanowiłam mu to w końcu wyznać. Po 4 latach. Nie myślałam o konsekwencjach, że mnie odrzuci, albo nie będzie chciał ze mną rozmawiać, albo widzieć. Chciałam to tylko powiedzieć. Po tych 4 latach. Usiadłam na trawie przy samym brzegu jeziora i patrzyłam na Judal'a. Usiadł obok mnie.
- Judal, bo wiesz już trzymam to w sobie 4 lata od tamtej... tamtego wypadku w mieście gdzie się poznaliśmy... - popatrzył na mnie. Ja również się w niego wpatrywałam. Widziałam każdy szczegół na jego twarzy. Nazwanie go ideałem nie było błędem.
- Tak?
- Bo... - czułam, że się czerwienię - bo ja się w tobie zakochałam. - powiedziałam ściszonym głosem. Ale po chwili powiedziałam trochę pewniej - Kocham cię Judal.
Judal zaczął się śmiać, ale nie jego normalnym sarkastycznym śmiechem tylko takim... niepewnym.
- No dobrze, ale o co tak naprawdę chodzi? - powiedział , ale skończył się śmiać gdy zobaczył moją poważną minę. - Zaraz, ty tak na poważnie?
Kiwnęłam głową bo po tamtym wyznaniu nie mogłam wydusić z siebie głosu.
- Ale, no wiesz... emm... - po chwili nabrał jednak pewności siebie - To znaczy, że... ja ciebie lubię, ale nie tak bardzo... - po raz pierwszy widziałam jak Judal się zawahał. Wiedziałam, że może kiedyś będzie jeszcze szansa.
Uśmiechnęłam się i nagle zaczęły mi płynąć łzy.
- Tei, nie bądź beksą - powiedział i się zarumienił. Wiem, że nie chciał mnie urazić.
Usłyszałam jak za nami ktoś schodzi z drzewa. To była Rozalia.
Rozalia? Judal?
- Judal, bo wiesz już trzymam to w sobie 4 lata od tamtej... tamtego wypadku w mieście gdzie się poznaliśmy... - popatrzył na mnie. Ja również się w niego wpatrywałam. Widziałam każdy szczegół na jego twarzy. Nazwanie go ideałem nie było błędem.
- Tak?
- Bo... - czułam, że się czerwienię - bo ja się w tobie zakochałam. - powiedziałam ściszonym głosem. Ale po chwili powiedziałam trochę pewniej - Kocham cię Judal.
Judal zaczął się śmiać, ale nie jego normalnym sarkastycznym śmiechem tylko takim... niepewnym.
- No dobrze, ale o co tak naprawdę chodzi? - powiedział , ale skończył się śmiać gdy zobaczył moją poważną minę. - Zaraz, ty tak na poważnie?
Kiwnęłam głową bo po tamtym wyznaniu nie mogłam wydusić z siebie głosu.
- Ale, no wiesz... emm... - po chwili nabrał jednak pewności siebie - To znaczy, że... ja ciebie lubię, ale nie tak bardzo... - po raz pierwszy widziałam jak Judal się zawahał. Wiedziałam, że może kiedyś będzie jeszcze szansa.
Uśmiechnęłam się i nagle zaczęły mi płynąć łzy.
- Tei, nie bądź beksą - powiedział i się zarumienił. Wiem, że nie chciał mnie urazić.
Usłyszałam jak za nami ktoś schodzi z drzewa. To była Rozalia.
Rozalia? Judal?
wtorek, 5 sierpnia 2014
Od Judal'a
Parę godzin po tym jak uciekliśmy znaleźliśmy miejsce na obozowisko. Rozpaliliśmy więc tak jak zawsze ogień i załatwiliśmy parę potrzebnych rzeczy.
-Dobra ja idę-stwierdziła Rozalia i wstała.
-Coś często ostatnio znikasz. Czyżby ktoś sobie znalazł partnera? Hm?-spytałem ze złośliwym uśmiechem. Jak pewnie można zauważyć humor mi wrócił. Po co rozmyślać nad nudnymi sprawami!? Ważne, że mogę robić co chce! Nic więcej do szczęścia nie potrzebuje!
-Mam swoje powody żeby ciągle gdzieś chodzić. I nie jest to żaden związek-odparła. Nawet się nie zdenerwowała! To nie fair!
-Tak tak wszyscy Ci wierzą-odpowiedziałem jej sarkastycznie.
-Kiedyś się tego dowiesz. Ale kiedyś nie teraz-powiedziała i zaczęła odchodzić-A i jeśli spróbujesz dowiedzieć się tego wcześniej. Wyrwę Ci te kłaki-dodała.
-Ej, ej! Tylko nie kłaki!-oburzyłem się. Wiele rzeczy można mi wytykać...Choć nie. W końcu jestem ideałem. Ale tak czy siak do włosów się przyczepić nie można!-Roza traktujesz mnie kompletnie bez uczuć. Jak możesz być aż tak okrutna~?-jęknąłem niby płaczliwie.
-Nie zachowuj się jak duże dziecko-mruknęła Rozalia i całkowicie zniknęła w ciemności.
-Pf! Tei czy ja zachowuje się dziecinnie!?-spytałem dalej oburzony. Jak można mnie tak traktować!
-Oczywiście, że nie-powiedziała z uśmiechem. Siedzieliśmy chwilę w ciszy.
-Hm...Ciekawe gdzie Rozalia ciągle chodzi. Jak myślisz?-spytałem by przerwać cisze. Nie dość, że siedzenie w ciszy jest nudne to jeszcze irytujące!
-Myślę, że szuka drzewnych jam-stwierdziła Tei.
-Serio? Czemu miałaby to robić?-spytałem nieco zdziwiony.
-Bo w takich się wygodnie śpi-wyjaśniła. Naprawdę? Nigdy nie próbowałem spać w "drzewnych jamach"...Już wolę chyba spać na drzewie, a nie pod nim. W sumie jak tak myślę rzadko kiedy rozmawiamy o czymś z Tei. Jakoś trudno jest mi znaleźć jakiś temat który nas interesuje.
-A właśnie! Nie mówiłem tego wcześniej. Ładnie ich tam wszystkich pozabijałaś-odparłem lekko śmiejąc się i poklepałem ją po głowie. To chyba było dość normalne jeśli ją chwaliłem? Czy nie? Nie ważne! Ja chciałem tylko ją pochwalić, tyle.
-Judal mógłbyś gdzieś ze mną pójść?-spytała nagle Tei.
-Tak, czemu nie?-odparłem pytaniem. Byłem trochę zdziwiony...Ale co tam! Mogę gdzieś iść. Wstaliśmy i udałem się za Tei. Doszliśmy do jakiegoś jeziora. Tafla wody błyszczała dzięki pełni księżyca. Zapatrzyłem się w nią na chwilę. Nawet mnie czasem minimalnie zachwyca taki widok.
-No to o co chodzi?-spytałem w końcu.
Tei?
-Dobra ja idę-stwierdziła Rozalia i wstała.
-Coś często ostatnio znikasz. Czyżby ktoś sobie znalazł partnera? Hm?-spytałem ze złośliwym uśmiechem. Jak pewnie można zauważyć humor mi wrócił. Po co rozmyślać nad nudnymi sprawami!? Ważne, że mogę robić co chce! Nic więcej do szczęścia nie potrzebuje!
-Mam swoje powody żeby ciągle gdzieś chodzić. I nie jest to żaden związek-odparła. Nawet się nie zdenerwowała! To nie fair!
-Tak tak wszyscy Ci wierzą-odpowiedziałem jej sarkastycznie.
-Kiedyś się tego dowiesz. Ale kiedyś nie teraz-powiedziała i zaczęła odchodzić-A i jeśli spróbujesz dowiedzieć się tego wcześniej. Wyrwę Ci te kłaki-dodała.
-Ej, ej! Tylko nie kłaki!-oburzyłem się. Wiele rzeczy można mi wytykać...Choć nie. W końcu jestem ideałem. Ale tak czy siak do włosów się przyczepić nie można!-Roza traktujesz mnie kompletnie bez uczuć. Jak możesz być aż tak okrutna~?-jęknąłem niby płaczliwie.
-Nie zachowuj się jak duże dziecko-mruknęła Rozalia i całkowicie zniknęła w ciemności.
-Pf! Tei czy ja zachowuje się dziecinnie!?-spytałem dalej oburzony. Jak można mnie tak traktować!
-Oczywiście, że nie-powiedziała z uśmiechem. Siedzieliśmy chwilę w ciszy.
-Hm...Ciekawe gdzie Rozalia ciągle chodzi. Jak myślisz?-spytałem by przerwać cisze. Nie dość, że siedzenie w ciszy jest nudne to jeszcze irytujące!
-Myślę, że szuka drzewnych jam-stwierdziła Tei.
-Serio? Czemu miałaby to robić?-spytałem nieco zdziwiony.
-Bo w takich się wygodnie śpi-wyjaśniła. Naprawdę? Nigdy nie próbowałem spać w "drzewnych jamach"...Już wolę chyba spać na drzewie, a nie pod nim. W sumie jak tak myślę rzadko kiedy rozmawiamy o czymś z Tei. Jakoś trudno jest mi znaleźć jakiś temat który nas interesuje.
-A właśnie! Nie mówiłem tego wcześniej. Ładnie ich tam wszystkich pozabijałaś-odparłem lekko śmiejąc się i poklepałem ją po głowie. To chyba było dość normalne jeśli ją chwaliłem? Czy nie? Nie ważne! Ja chciałem tylko ją pochwalić, tyle.
-Judal mógłbyś gdzieś ze mną pójść?-spytała nagle Tei.
-Tak, czemu nie?-odparłem pytaniem. Byłem trochę zdziwiony...Ale co tam! Mogę gdzieś iść. Wstaliśmy i udałem się za Tei. Doszliśmy do jakiegoś jeziora. Tafla wody błyszczała dzięki pełni księżyca. Zapatrzyłem się w nią na chwilę. Nawet mnie czasem minimalnie zachwyca taki widok.
-No to o co chodzi?-spytałem w końcu.
Tei?
Od Tei: "Świetne zabawy!"
W końcu się wybudziłam. Zauważyłam Rozalię z kosą, i naszego wspaniałego magiego. Oboje byli we krwi, ale... chwila! Na policzku Judala było draśnięcie, z którego leciała krew. Nie dość, że mnie walnęli czymś tak mocno, że zemdlałam, próbują nas zabić to strącili okulary Judala i... ZADRAPALI... JUDALA!!! Moje oczy zaświeciły się jak nigdy dotąd i wyjęłam zarówno tasak jak i katanę. Zaczęłam chodzić dookoła strażników ze złowieszczym uśmiechem, szurając mieczem po bruku co wydawała okropny piskliwy dźwięk. Idealny - pomyślałam.
- A więc co by tu z wami zrobić? - zapytałam bardziej siebie niż innych. To jest świetna zabawa! Nie to co jakieś łażenie po kontynencie. Zaczęłam się psychopatycznie śmiać. Jeden z nich próbował uciec. Wbiłam mu tasak w stopę. - nieładnie tak uciekać. Ale skoro zgłosiłeś się na ochotnika... - powiedziałam obojętnie po czym uniosłam katanę - *SHINE! - krzyknęłam i przecięłam go na pół i zaczęłam ćwiartować - pomyślmy... ty tam podejdź tu! - wskazałam na niskiego i chudego strażnika - jesteś taki mały i chudziutki... przydałoby ci się trochę świeżego mięska prawda? - znowu zaczęłam się śmiać i wepchnęłam mu do ust katanę na której było nabitych kilka kawałków poprzedniego strażnika, aż nie przebiła się na drugą stronę głowy - Smaczne prawda? - spytałam z uśmiechem. Popatrzyłam na pozostałych. Mieli przerażone miny. Przy tak dobrej zabawie? Nie rozumiem ich.
- Już mnie nudzicie - powiedziałam poirytowana.- hmm... mam pomysł! - powiedziałam po czym odcięłam głowę jednemu, potem ręce innemu i wsadziłam je do głowy tak, że dłonie wystawały z ust i z szyi - jeszcze tasakiem poprawiłam mu uśmiech - Idealnie! Jak on miał na imię - zapytałam. Nikt nie odpowiadał - Jak... On... Miał... NA IMIĘ?!?!?! - krzyknęłam zdenerwowana i już nie wytrzymałam. Zaczęłam wszystkich dźgać i ciąć. Po chwili jednak zorientowałam się, że nikogo do zabijania już nie ma. Popatrzyłam po polu bitwy. W końcu znalazłam okulary, które podniosłam i wyczyściłam.
- Proszę - podałam je Judalowi, ale zareagował dopiero po chwili. Wziął i założył je.
- Ale była zabawa! - powiedziałam rozciągając się i podnosząc bronie. - Jestem ciekawa ile minie zanim znajdziemy jakąś rzekę albo jezioro - moje oczy jeszcze trochę świeciły. Popatrzyłam na Rozalię, która stała i patrzyła się na mnie od jakiegoś czasu.
- Gratuluje! To co teraz zrobiłaś idzie na pierwsze miejsce wśród twoich... zabaw.
- Może być jeszcze zabawniej! - moje oczy zabłysły szkarłatem.
Popatrzyłam na Judala. Jak zawsze gdy wspominano o tym kim jest zamyślał się i zamykała w sobie. W takim stanie jeszcze bardziej się o niego martwię.
- Chodźcie już! - krzyknęłam i złapałam ich za ręce i pociągnęłam za sobą do bramy.
Judal może przestaniesz rozmyślać nad sensem magi. Albo może Rozalia coś wymyśli?
*Shine - giń
- A więc co by tu z wami zrobić? - zapytałam bardziej siebie niż innych. To jest świetna zabawa! Nie to co jakieś łażenie po kontynencie. Zaczęłam się psychopatycznie śmiać. Jeden z nich próbował uciec. Wbiłam mu tasak w stopę. - nieładnie tak uciekać. Ale skoro zgłosiłeś się na ochotnika... - powiedziałam obojętnie po czym uniosłam katanę - *SHINE! - krzyknęłam i przecięłam go na pół i zaczęłam ćwiartować - pomyślmy... ty tam podejdź tu! - wskazałam na niskiego i chudego strażnika - jesteś taki mały i chudziutki... przydałoby ci się trochę świeżego mięska prawda? - znowu zaczęłam się śmiać i wepchnęłam mu do ust katanę na której było nabitych kilka kawałków poprzedniego strażnika, aż nie przebiła się na drugą stronę głowy - Smaczne prawda? - spytałam z uśmiechem. Popatrzyłam na pozostałych. Mieli przerażone miny. Przy tak dobrej zabawie? Nie rozumiem ich.
- Już mnie nudzicie - powiedziałam poirytowana.- hmm... mam pomysł! - powiedziałam po czym odcięłam głowę jednemu, potem ręce innemu i wsadziłam je do głowy tak, że dłonie wystawały z ust i z szyi - jeszcze tasakiem poprawiłam mu uśmiech - Idealnie! Jak on miał na imię - zapytałam. Nikt nie odpowiadał - Jak... On... Miał... NA IMIĘ?!?!?! - krzyknęłam zdenerwowana i już nie wytrzymałam. Zaczęłam wszystkich dźgać i ciąć. Po chwili jednak zorientowałam się, że nikogo do zabijania już nie ma. Popatrzyłam po polu bitwy. W końcu znalazłam okulary, które podniosłam i wyczyściłam.
- Proszę - podałam je Judalowi, ale zareagował dopiero po chwili. Wziął i założył je.
- Ale była zabawa! - powiedziałam rozciągając się i podnosząc bronie. - Jestem ciekawa ile minie zanim znajdziemy jakąś rzekę albo jezioro - moje oczy jeszcze trochę świeciły. Popatrzyłam na Rozalię, która stała i patrzyła się na mnie od jakiegoś czasu.
- Gratuluje! To co teraz zrobiłaś idzie na pierwsze miejsce wśród twoich... zabaw.
- Może być jeszcze zabawniej! - moje oczy zabłysły szkarłatem.
Popatrzyłam na Judala. Jak zawsze gdy wspominano o tym kim jest zamyślał się i zamykała w sobie. W takim stanie jeszcze bardziej się o niego martwię.
- Chodźcie już! - krzyknęłam i złapałam ich za ręce i pociągnęłam za sobą do bramy.
Judal może przestaniesz rozmyślać nad sensem magi. Albo może Rozalia coś wymyśli?
*Shine - giń
Od Rozalii: Usagi
- Scena jest moja, tak? - spytałam.
- Oczywiście! - powiedział znudzony.
- Wreszcie mogę użyć! - krzyknęłam uradowana. - Duchu Życia i Śmierci, rozkazuję ci. Korzystając z mego magoi, użyj swej potęgi, aby moja wola ożyła! Przybądź, Usagi!
Przywołałam moc mojego dżina. Kiedy to zobaczyli byli dość przestraszeni, ale i tak zapewne mniej się bali niż Judal'a.
- No, no, no! Wreszcie się zabawię! Pokażcie mi swoją moc! - powiedziałam z szyderczym uśmiechem.
- To jakaś wariatka! - krzyknął któryś ze strażników.
- Chyba naprawdę śpieszno Ci do śmierci... Żeby denerwować Judala-chan i jeszcze mnie obrażać!
- O-o czym ty mówisz?! - spytał znów.
- Zastanawiam się jak Cię zabić. Poćwiartować, a może tylko odciąć głowę? - pytałam.
- C-co?! - przestraszył się.
- Albo już wiem! Będę Ci odcinać wszystkie kończyny jedna po drugiej! Któryś jeszcze się pisze? - mówiłam jak prawdziwy psychopata. Na ich nieszczęście, to byłam prawdziwa ja! Patrzyli na mnie z przerażeniem. Podeszłam do tego mężczyzny i powoli odcinałam każdą jego kończynę. Nie zniknął mi przy tym uśmiech.
- I co Judal? Podoba się? - spytałam się.
- Tak, tak - powiedział znudzonym głosem.
Ja wróciłam do cięcia ludzi. Specjalnie dla Tei zostawiłam kilku strażników. W końcu, kiedy mi się znudziło. Oni nie mieli szczęścia. Akurat, kiedy ja skończyłam dziewczyna się wybudziła. Jedyne co jej powiedziałam zanim wpadła w szał:
- Zostawiłam ich dla Ciebie. Mam nadzieje, że będziesz się dobrze bawić...
Tei? Mam nadzieję, że ładnie ich zamordujesz!
- Oczywiście! - powiedział znudzony.
- Wreszcie mogę użyć! - krzyknęłam uradowana. - Duchu Życia i Śmierci, rozkazuję ci. Korzystając z mego magoi, użyj swej potęgi, aby moja wola ożyła! Przybądź, Usagi!
Przywołałam moc mojego dżina. Kiedy to zobaczyli byli dość przestraszeni, ale i tak zapewne mniej się bali niż Judal'a.
- No, no, no! Wreszcie się zabawię! Pokażcie mi swoją moc! - powiedziałam z szyderczym uśmiechem.
- To jakaś wariatka! - krzyknął któryś ze strażników.
- Chyba naprawdę śpieszno Ci do śmierci... Żeby denerwować Judala-chan i jeszcze mnie obrażać!
- O-o czym ty mówisz?! - spytał znów.
- Zastanawiam się jak Cię zabić. Poćwiartować, a może tylko odciąć głowę? - pytałam.
- C-co?! - przestraszył się.
- Albo już wiem! Będę Ci odcinać wszystkie kończyny jedna po drugiej! Któryś jeszcze się pisze? - mówiłam jak prawdziwy psychopata. Na ich nieszczęście, to byłam prawdziwa ja! Patrzyli na mnie z przerażeniem. Podeszłam do tego mężczyzny i powoli odcinałam każdą jego kończynę. Nie zniknął mi przy tym uśmiech.
- I co Judal? Podoba się? - spytałam się.
- Tak, tak - powiedział znudzonym głosem.
Ja wróciłam do cięcia ludzi. Specjalnie dla Tei zostawiłam kilku strażników. W końcu, kiedy mi się znudziło. Oni nie mieli szczęścia. Akurat, kiedy ja skończyłam dziewczyna się wybudziła. Jedyne co jej powiedziałam zanim wpadła w szał:
- Zostawiłam ich dla Ciebie. Mam nadzieje, że będziesz się dobrze bawić...
Tei? Mam nadzieję, że ładnie ich zamordujesz!
Od Judal'a: Jak zawsze...
Zaczęliśmy uciekać jednak nawet ja mogłem zauważyć, że coś jest nie tak. Nikt a nikt nas nie gonił. Wtedy nagle Rozalia dostała czymś w głowę. Przez to uderzenie zemdlała. Ktoś zamachnął się także na mnie jednak wtedy od razu użyłem borg. Tarcza utworzona przez rukh od razu mnie ochroniła.
-Ładnie to tak uderzać kogoś z zaskoczenia?-spytałem z uśmiechem seryjnego zabójcy. Można ich trochę postraszyć! A co! Strażnicy zaczęli gromadzić się wokół mnie. Jeden z nich skoczył na mnie. Oczywiście osłona utworzona przez rukh od razu pojawiła się. Ja westchnąłem.
-Żadnej zabawy. Zwykłe ataki tej tarczy nie zniszczą-powiedziałem przewracając oczami. Wtedy jednak jego miecz rozbłysną płomieniami. Zdobywca lochu! Jego atak przełamał borg. Zadrasnął mój policzek i przy okazji strącił moje okulary. Dotknąłem drobnej rany z której powolnie ciekła krew. Spojrzałem morderczym wzrokiem na tamtego człowieka.
'
-To boli-mruknąłem. Wokół mojej różdżki zaczęły zbierać się błyskawice. Zdobywca lochu patrzył teraz na mnie przerażony. Błyskawica uderzyła go z taką siłą, że poleciał nieco w góre. Naspnie uderzył o lodowy kolec który pozostał z mojego wcześniejszego zaklęcia, z taką siłą, że lód roztrzaskał się na kawałki. Teraz także strażnicy patrzyli na mnie ze strachem ale także podziwem. Zobaczyłem, że Rozalia się budzi.
-Śpiąca królewna przebudziła się?-spytałem patrząc w jej strone. Mimo mojej własnej woli uśmiechnąłem się. Ona wstała z ziemi i otrzepała ubrania.
-Widzę, że bawiłeś się beze mnie?-spytała z ironią.
-Hm...Może troszkę-wzruszyłem ramionami, a mój uśmiech poszerzył się.
-To Magi...-usłyszeliśmy nagle szept jednego ze strażników. Od razu odwróciłem się w jego stronę.
-Co mówiłeś?-spytałem z poważną miną. Znów się zaczyna...
-J-jesteś Magim? Prawda?-zapytał mnie. Za nim zaczęły się szepty. Było to coś w stylu "Rzeczywiście", "On ma racje", "Tylko Magi by to potrafił", "On jest niesamowity". Im więcej tego typu rzeczy słyszałem tym większa zbierała się we mnie złość. Naprawdę tego nienawidzę. Wszyscy zwracają uwage tylko na to, ze jestem Magim! No tak! Bo to niby niesamowite! A to jaki ja jestem się nie liczy? No nie! Nie ważne jaki jestem. W końcu jestem Magim, o mój boże! Zacisnąłem pięści.
-Znowu się zaczyna-usłyszałem głos Rozalii. Obróciłem się do niej.
-Że niby o czym mówisz?-spytałem udając głupiego. Choć w mojej wypowiedzi była odrobina sarkazmu.
-Zaraz wszystkich pomordujesz, prawda?-było to oczywiście pytanie retoryczne. Westchnąłem. Nie chciało mi się nawet żartować...A zabijanie bez żartowania to żadna frajda.
-Może tym razem zostawię to tobie?-odparłem pytaniem i obojętnie wyminąłem strażników-Scena jest twoja-powiedziałem obojętnie.
Rozalia pokażesz coś ciekawego?
-Ładnie to tak uderzać kogoś z zaskoczenia?-spytałem z uśmiechem seryjnego zabójcy. Można ich trochę postraszyć! A co! Strażnicy zaczęli gromadzić się wokół mnie. Jeden z nich skoczył na mnie. Oczywiście osłona utworzona przez rukh od razu pojawiła się. Ja westchnąłem.
-Żadnej zabawy. Zwykłe ataki tej tarczy nie zniszczą-powiedziałem przewracając oczami. Wtedy jednak jego miecz rozbłysną płomieniami. Zdobywca lochu! Jego atak przełamał borg. Zadrasnął mój policzek i przy okazji strącił moje okulary. Dotknąłem drobnej rany z której powolnie ciekła krew. Spojrzałem morderczym wzrokiem na tamtego człowieka.
'
-To boli-mruknąłem. Wokół mojej różdżki zaczęły zbierać się błyskawice. Zdobywca lochu patrzył teraz na mnie przerażony. Błyskawica uderzyła go z taką siłą, że poleciał nieco w góre. Naspnie uderzył o lodowy kolec który pozostał z mojego wcześniejszego zaklęcia, z taką siłą, że lód roztrzaskał się na kawałki. Teraz także strażnicy patrzyli na mnie ze strachem ale także podziwem. Zobaczyłem, że Rozalia się budzi.
-Śpiąca królewna przebudziła się?-spytałem patrząc w jej strone. Mimo mojej własnej woli uśmiechnąłem się. Ona wstała z ziemi i otrzepała ubrania.
-Widzę, że bawiłeś się beze mnie?-spytała z ironią.
-Hm...Może troszkę-wzruszyłem ramionami, a mój uśmiech poszerzył się.
-To Magi...-usłyszeliśmy nagle szept jednego ze strażników. Od razu odwróciłem się w jego stronę.
-Co mówiłeś?-spytałem z poważną miną. Znów się zaczyna...
-J-jesteś Magim? Prawda?-zapytał mnie. Za nim zaczęły się szepty. Było to coś w stylu "Rzeczywiście", "On ma racje", "Tylko Magi by to potrafił", "On jest niesamowity". Im więcej tego typu rzeczy słyszałem tym większa zbierała się we mnie złość. Naprawdę tego nienawidzę. Wszyscy zwracają uwage tylko na to, ze jestem Magim! No tak! Bo to niby niesamowite! A to jaki ja jestem się nie liczy? No nie! Nie ważne jaki jestem. W końcu jestem Magim, o mój boże! Zacisnąłem pięści.
-Znowu się zaczyna-usłyszałem głos Rozalii. Obróciłem się do niej.
-Że niby o czym mówisz?-spytałem udając głupiego. Choć w mojej wypowiedzi była odrobina sarkazmu.
-Zaraz wszystkich pomordujesz, prawda?-było to oczywiście pytanie retoryczne. Westchnąłem. Nie chciało mi się nawet żartować...A zabijanie bez żartowania to żadna frajda.
-Może tym razem zostawię to tobie?-odparłem pytaniem i obojętnie wyminąłem strażników-Scena jest twoja-powiedziałem obojętnie.
Rozalia pokażesz coś ciekawego?
Od Rozalii
Dzień jak co dzień. Łaziliśmy sobie po lesie. Szukaliśmy kolejnego miasta do okradzenia. W końcu znaleźliśmy jakąś wioskę. Zaczęliśmy planować kogo okraść i wyszło, że okradniemy sklep jubilerski.
- Tylko wiesz... Nikogo nie zabijamy! Jasne, Tei? - spytałam.
- Tak, tak - odpowiedziała.
- Ale jakby co mogę użyć *Sarg Arsarros? - spytał Judal.
- Czemu nie? Ale jak nie będzie wyjścia! - odpowiedziałam.
- Niech Ci będzie... - powiedział nieco zawiedziony.
- To trzeba teraz wszystko zaplanować...
*Nieco później*
A więc, plan jest taki: Wieczorem Tei podejdzie do strażnika i go zagada. W tym czasie my włamiemy się do środka i zabierzemy najcenniejsze rzeczy.
*Wieczorem*
Byliśmy już gotowi. Tei podeszła do tego strażnika i zaczęła coś mówić. Nie jestem pewna co. W tym czasie ja i Judal włamaliśmy się do środka. Nie było jakiś problemów. Kiedy już mieliśmy się stamtąd zabierać do wewnątrz sklepu wbiegli strażnicy. Chyba wyczuli jakiś podstęp. Ktoś musiał uderzyć naszą towarzyszkę w głowę, bo była nieprzytomna. Mnie i Judal'a złapali strażnicy.
- Judal... Chyba nie mamy wyjścia! - powiedziałam do chłopaka.
Wyciągnął swoją różdżkę.
- Sarg Arsarros! - użył zaklęcia.
Udało nam się wydostać, ale coś było nie tak... Nie gonili nas. To nie było normalne. Nagle poczułam, że ktoś uderzył mnie w głowę. Zemdlałam.
Judal? Jeśli jesteś w miarę przytomny to, to dokończ!
*Sarg Arsarros - zaklęcie, którego używa Judal
- Tylko wiesz... Nikogo nie zabijamy! Jasne, Tei? - spytałam.
- Tak, tak - odpowiedziała.
- Ale jakby co mogę użyć *Sarg Arsarros? - spytał Judal.
- Czemu nie? Ale jak nie będzie wyjścia! - odpowiedziałam.
- Niech Ci będzie... - powiedział nieco zawiedziony.
- To trzeba teraz wszystko zaplanować...
*Nieco później*
A więc, plan jest taki: Wieczorem Tei podejdzie do strażnika i go zagada. W tym czasie my włamiemy się do środka i zabierzemy najcenniejsze rzeczy.
*Wieczorem*
Byliśmy już gotowi. Tei podeszła do tego strażnika i zaczęła coś mówić. Nie jestem pewna co. W tym czasie ja i Judal włamaliśmy się do środka. Nie było jakiś problemów. Kiedy już mieliśmy się stamtąd zabierać do wewnątrz sklepu wbiegli strażnicy. Chyba wyczuli jakiś podstęp. Ktoś musiał uderzyć naszą towarzyszkę w głowę, bo była nieprzytomna. Mnie i Judal'a złapali strażnicy.
- Judal... Chyba nie mamy wyjścia! - powiedziałam do chłopaka.
Wyciągnął swoją różdżkę.
- Sarg Arsarros! - użył zaklęcia.
Udało nam się wydostać, ale coś było nie tak... Nie gonili nas. To nie było normalne. Nagle poczułam, że ktoś uderzył mnie w głowę. Zemdlałam.
Judal? Jeśli jesteś w miarę przytomny to, to dokończ!
*Sarg Arsarros - zaklęcie, którego używa Judal
Profil Tei!
Imię: Tei
Nazwisko: Sukone
Płeć: samica
Rasa: kotołak
Pod-rasa: Demon
Wiek: 17
Historia: Od kiedy pamiętam uwielbiałam zabijać. Nie wiedziałam konkretnie z czego to się wzięło, chyba z "instynkt kota" czy coś... I pomyśleć, że zaczęło się od małej myszki, a skończyło na ludziach. Pewnego dnia(4 lata temu) gdy byłam w mieście ludzi wyczułam kotołaka. Zaczęłam się rozglądać i zauważyłam białowłosą kotołaczkę, a obok niej szła najpiękniejsza istota jaką widziałam w życiu. Bez zastanowienia poszłam w ich stronę, ale nagle na kogoś wpadłam przez co spadł mi kaptur pod którym ukrywałam uszy. Człowiek od razu zaalarmował straże, więc wyciągnęłam katanę i pozabijałam strażników. Miałam już wepchnąć ostrze do szyi krzyczącego, gdy usłyszałam powolne klaskanie po boku.
- Piękne przedstawienie! - powiedział jakiś chłopięcy głos. Gdy obróciłam głowę zobaczyłam że to on.
- Nazywam się Judal, a to jest Rozalia - pokazał na kotołaczkę. - Naprawdę piękne przedstawienie - powtórzył, po czym zaczął się śmiać. Ja... nie mogłam w to uwierzyć chłopak, w którym się zakochałam gdy tylko go zobaczyłam, podszedł do mnie i do tego mnie pochwalił. Lecz tą piękną chwile przerwali strażnicy, których pojawiało się coraz więcej. Nagle Judal spokojnie podszedł do nich.
- Witam ponowie - powiedział po czym wyciągnął swoją różdżkę i wyczarował kulę światła , która wybuchła i odepchnęła ludzi. - A, teraz niestety, ale muszę was pożegnać - złapał mnie i Rozalię za ręce i wybiegliśmy przez bramę, a za nami wszystko wybuchało.
I tak poznałam tą dwójkę i do tego czasu z nimi podróżuję.
Głos: <klik>
Charakter: Wydaje się być cicha, spokojna i normalna, ale jeśli się ją wkurzy lub lepiej pozna to można ją uznać za chorą psychicznie. Może wpaść w coś w rodzaju "morderczego szału", najczęściej podczas walki. Łatwo się denerwuje. (Jest Yandere na punkcie Judal'a)
Opis wyglądu: Tei jest bladą, dość wysoką(171cm) dziewczyną z bardzo długimi srebrnymi włosami i czerwonymi oczami. Na sobie ma mundurkową szarą bluzkę bez rękawów, czerwoną mundurkową spódniczkę z czarną koronką, długie szare rękawy i szare buty z czerwonymi paskami.
Rodzina: Nie żyje
Partner: Obsesyjnie zakochana w Judal'u
Umiejętności:
Siła 2 Wytrzymałość 3
Zręczność 4 Szybkość 3
Spryt 4 Głos 4
Cechy charakterystyczne: Gdy ma styczność z krwią jej oczy zaczynają się świecić (co oznocza że zaczyna się "morderczy szał")
Przedmioty: Tasak lub Katana
Dodatkowe:
Zdjęcia:


Jako kotołak
W morderczym szale

W formie pośredniej

Nazwisko: Sukone
Płeć: samica
Rasa: kotołak
Pod-rasa: Demon
Wiek: 17
Historia: Od kiedy pamiętam uwielbiałam zabijać. Nie wiedziałam konkretnie z czego to się wzięło, chyba z "instynkt kota" czy coś... I pomyśleć, że zaczęło się od małej myszki, a skończyło na ludziach. Pewnego dnia(4 lata temu) gdy byłam w mieście ludzi wyczułam kotołaka. Zaczęłam się rozglądać i zauważyłam białowłosą kotołaczkę, a obok niej szła najpiękniejsza istota jaką widziałam w życiu. Bez zastanowienia poszłam w ich stronę, ale nagle na kogoś wpadłam przez co spadł mi kaptur pod którym ukrywałam uszy. Człowiek od razu zaalarmował straże, więc wyciągnęłam katanę i pozabijałam strażników. Miałam już wepchnąć ostrze do szyi krzyczącego, gdy usłyszałam powolne klaskanie po boku.
- Piękne przedstawienie! - powiedział jakiś chłopięcy głos. Gdy obróciłam głowę zobaczyłam że to on.
- Nazywam się Judal, a to jest Rozalia - pokazał na kotołaczkę. - Naprawdę piękne przedstawienie - powtórzył, po czym zaczął się śmiać. Ja... nie mogłam w to uwierzyć chłopak, w którym się zakochałam gdy tylko go zobaczyłam, podszedł do mnie i do tego mnie pochwalił. Lecz tą piękną chwile przerwali strażnicy, których pojawiało się coraz więcej. Nagle Judal spokojnie podszedł do nich.
- Witam ponowie - powiedział po czym wyciągnął swoją różdżkę i wyczarował kulę światła , która wybuchła i odepchnęła ludzi. - A, teraz niestety, ale muszę was pożegnać - złapał mnie i Rozalię za ręce i wybiegliśmy przez bramę, a za nami wszystko wybuchało.
I tak poznałam tą dwójkę i do tego czasu z nimi podróżuję.
Głos: <klik>
Charakter: Wydaje się być cicha, spokojna i normalna, ale jeśli się ją wkurzy lub lepiej pozna to można ją uznać za chorą psychicznie. Może wpaść w coś w rodzaju "morderczego szału", najczęściej podczas walki. Łatwo się denerwuje. (Jest Yandere na punkcie Judal'a)
Opis wyglądu: Tei jest bladą, dość wysoką(171cm) dziewczyną z bardzo długimi srebrnymi włosami i czerwonymi oczami. Na sobie ma mundurkową szarą bluzkę bez rękawów, czerwoną mundurkową spódniczkę z czarną koronką, długie szare rękawy i szare buty z czerwonymi paskami.
Rodzina: Nie żyje
Partner: Obsesyjnie zakochana w Judal'u
Umiejętności:
Siła 2 Wytrzymałość 3
Zręczność 4 Szybkość 3
Spryt 4 Głos 4
Cechy charakterystyczne: Gdy ma styczność z krwią jej oczy zaczynają się świecić (co oznocza że zaczyna się "morderczy szał")
Przedmioty: Tasak lub Katana
Dodatkowe:
Zdjęcia:
Jako człowiek:


Jako kotołak
W morderczym szale
W formie pośredniej

niedziela, 3 sierpnia 2014
Profil Rozalii
Imię: Rozalia
Nazwisko: Night
Płeć: samica
Rasa: kotołak
Pod-rasa: mag
Wiek: 16 lat
Historia: Kiedyś moja rodzina wiodła spokojne życie. Niestety w wieku dziewięciu lat zgubiłam się. Nie chciałam iść do sierocińca, więc zaczęłam żyć na ulicy. Przez rok kradł z różnych miejsc. W końcu mnie nakryli i zaczęli gonić. Biegłam przez miasto i jakiś pięciu strażników za mną biegło. Kradłam klejnoty rodziny królewskiej. Biegłam przez to miasto i wpadłam na jakiegoś chłopaka. Postanowiliśmy połączyć siły, by uciec. Potem zdecydowaliśmy, że będziemy współpracować. Właściwie wciąż to robimy...
Głos: <klik>
Charakter: Nie można jej zaliczyć do najmilszych, ale też nie jest złośliwa. Nie puszcza płazem obraz i krzywd. Jest lojalna wobec swoich przyjaciół i tym samym nie opuści ich nawet w najcięższej sytuacji. Trudno zdobyć jej zaufanie, ponieważ wyczuwa kłamstwo. Często trudno ją zrozumieć. Kocha wojnę, walkę i wszelką przemoc.
Opis wyglądu: Białe włosy i uszy. Jedno żółte i jedno niebieskie oko. Szczupła, w miarę wysoka. Czasami ma makijaż. Włosy ma długie, więc często upina je w warkocz.
Rodzina: Gdzieś tam...
Partner: Szukam
Umiejętności:
-Siła 3 -Wytrzymałość 3
-Zręczność 3 -Szybkość 3
-Spryt 3 -Głos 5
Cechy charakterystyczne: Białe włosy, oczy w dwóch kolorach
Przedmioty: Kosa jako broń i rękawiczki
Dodatkowe: Posiada metalowe narzędzie dżina
Właściciel: wilczyca2678
Zdjęcia:
Jako człowiek

W formie pośredniej

Jako kotołak

Nazwisko: Night
Płeć: samica
Rasa: kotołak
Pod-rasa: mag
Wiek: 16 lat
Historia: Kiedyś moja rodzina wiodła spokojne życie. Niestety w wieku dziewięciu lat zgubiłam się. Nie chciałam iść do sierocińca, więc zaczęłam żyć na ulicy. Przez rok kradł z różnych miejsc. W końcu mnie nakryli i zaczęli gonić. Biegłam przez miasto i jakiś pięciu strażników za mną biegło. Kradłam klejnoty rodziny królewskiej. Biegłam przez to miasto i wpadłam na jakiegoś chłopaka. Postanowiliśmy połączyć siły, by uciec. Potem zdecydowaliśmy, że będziemy współpracować. Właściwie wciąż to robimy...
Głos: <klik>
Charakter: Nie można jej zaliczyć do najmilszych, ale też nie jest złośliwa. Nie puszcza płazem obraz i krzywd. Jest lojalna wobec swoich przyjaciół i tym samym nie opuści ich nawet w najcięższej sytuacji. Trudno zdobyć jej zaufanie, ponieważ wyczuwa kłamstwo. Często trudno ją zrozumieć. Kocha wojnę, walkę i wszelką przemoc.
Opis wyglądu: Białe włosy i uszy. Jedno żółte i jedno niebieskie oko. Szczupła, w miarę wysoka. Czasami ma makijaż. Włosy ma długie, więc często upina je w warkocz.
Rodzina: Gdzieś tam...
Partner: Szukam
Umiejętności:
-Siła 3 -Wytrzymałość 3
-Zręczność 3 -Szybkość 3
-Spryt 3 -Głos 5
Cechy charakterystyczne: Białe włosy, oczy w dwóch kolorach
Przedmioty: Kosa jako broń i rękawiczki
Dodatkowe: Posiada metalowe narzędzie dżina
Właściciel: wilczyca2678
Zdjęcia:
Jako człowiek

W formie pośredniej
Jako kotołak

Profil Judal'a
Imię: Judal
Płeć: samiec
Rasa: Człowiek
Pod-rasa: Magi
Wiek: 17
Historia: Gdy byłem małym dzieckiem moi rodzice zostali zamordowani. Mimo wszystko ja przeżyłem. Tak właściwie stało się to tak dawno, że nie pamiętam czemu. Słyszałem jednak, że stało się dzięki temu, iż wokół mnie powstała tarcza z fioletowych błyskawic. Trafiłem więc do sierocińca. Warunki w nim były okropne. Jeśli byłeś posłuszny nie dostawałeś nic. Jeśli nie byłeś posłuszny bądź nie umiałeś czegoś zrobić spotykała cię kara słowna, bądź kara fizyczna w postaci bicia, co zresztą zdarzało się częściej. Oczywiście nie należałem do najgrzeczniejszych dzieci więc obrywało mi się nie raz. Miałem dość słuchania się innych więc uciekłem. Żyłem parę miesięcy po prostu na ulicy. Jak? Kradłem i tym podobne. Pewnym razem jednak prawie mnie złapali. Uciekając wpadłem na jakąś kotołaczkę która prawdopodobnie robiła to samo co ja. Postanowiliśmy połączyć siły i uciec strażą razem. Po udanej ucieczce połączyliśmy siły na stałe. W końcu nie obchodziła nas to, że nasze rasy są skłócone. Tak właściwie kradniemy razem do dziś...
Głos: <klik>
Charakter: Mimo tego, że Judal przez wygląd przypomina nieśmiałego, powiedzenie o nim "nieśmiały" jest jak najbardziej absurdalne. Uwielbia żartować z prawie każdej sytuacji. Bardzo często przemawia przez niego sarkazm. Jest świetnym aktorem. Potrafi otworzyć idealnie praktycznie każde uczucie. Choć jest dorosły często zachowuje się dziecinnie. Nienawidzi gdy ktoś dotyka bądź ciągnie go za włosy. Uwielbia wojny i wszelkiego rodzaju przemoc. Jego przeszłość nie obchodzi go ani trochę póki jest "wolny" i może robić co chce. Nigdy nikogo nie słucha. Dość częstym u niego zachowaniem jest ignorowanie innych. Potrafi być jednak opiekuńczy i miły. Oczywiście nigdy się do tego nie przyzna.
Opis wyglądu: Judal jest lekko umięśnionym, bladym mężczyzną. Jego wzrost mierzy 173 centymetry. Ma długie, czarne włosy których nie ścinał od dzieciństwa. Są one upięte w coś co przypomina warkocz. Jego oczy są barwy czerwonej. Wokół jego źrenicy można zobaczyć czarne "obrączki". Zazwyczaj nosi białą koszule na którą zarzuca luźny, niebieski sweter. Ubiera do tego czarne jeansy i granatowe buty. Zawsze nosi czerwone okulary "zerówki".
Rodzina: Całą jego rodzina zginęła gdy był mały.
Partner: Po co mi ktoś kto by mnie ograniczał?
Umiejętności:
Siła 7 Wytrzymałość 4
Zręczność 2 Szybkość 3
Spryt 3 Głos 1
Charakterystyczne cechy: Czerwone czasem świecące oczy
Przedmioty: Magiczne różdżka. Wygląda jak mały pręt z czerwonym rubinem.
Dodatkowe: Kochają go rukh jasne jak i ciemne. Jego specjalnością jest Magia Lodu. Oprócz niej potrafi korzystać z Magii: Wiatru, Wody, Błyskawic i Grawitacji.
Właściciel: Miriam1111
Zdjęcia:
Płeć: samiec
Rasa: Człowiek
Pod-rasa: Magi
Wiek: 17
Historia: Gdy byłem małym dzieckiem moi rodzice zostali zamordowani. Mimo wszystko ja przeżyłem. Tak właściwie stało się to tak dawno, że nie pamiętam czemu. Słyszałem jednak, że stało się dzięki temu, iż wokół mnie powstała tarcza z fioletowych błyskawic. Trafiłem więc do sierocińca. Warunki w nim były okropne. Jeśli byłeś posłuszny nie dostawałeś nic. Jeśli nie byłeś posłuszny bądź nie umiałeś czegoś zrobić spotykała cię kara słowna, bądź kara fizyczna w postaci bicia, co zresztą zdarzało się częściej. Oczywiście nie należałem do najgrzeczniejszych dzieci więc obrywało mi się nie raz. Miałem dość słuchania się innych więc uciekłem. Żyłem parę miesięcy po prostu na ulicy. Jak? Kradłem i tym podobne. Pewnym razem jednak prawie mnie złapali. Uciekając wpadłem na jakąś kotołaczkę która prawdopodobnie robiła to samo co ja. Postanowiliśmy połączyć siły i uciec strażą razem. Po udanej ucieczce połączyliśmy siły na stałe. W końcu nie obchodziła nas to, że nasze rasy są skłócone. Tak właściwie kradniemy razem do dziś...
Głos: <klik>
Charakter: Mimo tego, że Judal przez wygląd przypomina nieśmiałego, powiedzenie o nim "nieśmiały" jest jak najbardziej absurdalne. Uwielbia żartować z prawie każdej sytuacji. Bardzo często przemawia przez niego sarkazm. Jest świetnym aktorem. Potrafi otworzyć idealnie praktycznie każde uczucie. Choć jest dorosły często zachowuje się dziecinnie. Nienawidzi gdy ktoś dotyka bądź ciągnie go za włosy. Uwielbia wojny i wszelkiego rodzaju przemoc. Jego przeszłość nie obchodzi go ani trochę póki jest "wolny" i może robić co chce. Nigdy nikogo nie słucha. Dość częstym u niego zachowaniem jest ignorowanie innych. Potrafi być jednak opiekuńczy i miły. Oczywiście nigdy się do tego nie przyzna.
Opis wyglądu: Judal jest lekko umięśnionym, bladym mężczyzną. Jego wzrost mierzy 173 centymetry. Ma długie, czarne włosy których nie ścinał od dzieciństwa. Są one upięte w coś co przypomina warkocz. Jego oczy są barwy czerwonej. Wokół jego źrenicy można zobaczyć czarne "obrączki". Zazwyczaj nosi białą koszule na którą zarzuca luźny, niebieski sweter. Ubiera do tego czarne jeansy i granatowe buty. Zawsze nosi czerwone okulary "zerówki".
Rodzina: Całą jego rodzina zginęła gdy był mały.
Partner: Po co mi ktoś kto by mnie ograniczał?
Umiejętności:
Siła 7 Wytrzymałość 4
Zręczność 2 Szybkość 3
Spryt 3 Głos 1
Charakterystyczne cechy: Czerwone czasem świecące oczy
Przedmioty: Magiczne różdżka. Wygląda jak mały pręt z czerwonym rubinem.
Dodatkowe: Kochają go rukh jasne jak i ciemne. Jego specjalnością jest Magia Lodu. Oprócz niej potrafi korzystać z Magii: Wiatru, Wody, Błyskawic i Grawitacji.
Właściciel: Miriam1111
Zdjęcia:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)