wtorek, 5 sierpnia 2014

Od Tei: "Świetne zabawy!"

W końcu się wybudziłam. Zauważyłam Rozalię z kosą, i  naszego wspaniałego magiego. Oboje byli we krwi, ale... chwila! Na policzku Judala było draśnięcie, z którego leciała krew. Nie dość, że mnie walnęli czymś tak mocno, że zemdlałam, próbują nas zabić to strącili okulary Judala i... ZADRAPALI... JUDALA!!! Moje oczy zaświeciły się jak nigdy dotąd i wyjęłam zarówno tasak jak i katanę. Zaczęłam chodzić dookoła strażników ze złowieszczym uśmiechem, szurając mieczem po bruku co wydawała okropny piskliwy dźwięk. Idealny - pomyślałam.
- A więc co by tu z wami zrobić? - zapytałam bardziej siebie niż innych. To jest świetna zabawa! Nie to co jakieś łażenie po kontynencie. Zaczęłam się psychopatycznie śmiać. Jeden z nich próbował uciec. Wbiłam mu tasak w stopę. - nieładnie tak uciekać. Ale skoro zgłosiłeś się na ochotnika... - powiedziałam obojętnie po czym uniosłam katanę - *SHINE! - krzyknęłam i przecięłam go na pół i zaczęłam ćwiartować - pomyślmy... ty tam podejdź tu! - wskazałam na niskiego i chudego strażnika - jesteś taki mały i chudziutki... przydałoby ci się trochę świeżego mięska prawda? - znowu zaczęłam się śmiać i wepchnęłam mu do ust katanę na której było nabitych kilka kawałków poprzedniego strażnika, aż nie przebiła się na drugą stronę głowy - Smaczne prawda? - spytałam z uśmiechem. Popatrzyłam na pozostałych. Mieli przerażone miny. Przy tak dobrej zabawie? Nie rozumiem ich.
- Już mnie nudzicie - powiedziałam poirytowana.- hmm... mam pomysł! - powiedziałam po czym odcięłam głowę jednemu, potem ręce innemu i wsadziłam je do głowy tak, że dłonie wystawały z ust i z szyi - jeszcze tasakiem poprawiłam mu uśmiech - Idealnie! Jak on miał na imię - zapytałam. Nikt nie odpowiadał - Jak... On... Miał... NA IMIĘ?!?!?! - krzyknęłam zdenerwowana i już nie wytrzymałam. Zaczęłam wszystkich dźgać i ciąć. Po chwili jednak zorientowałam się, że nikogo do zabijania już nie ma. Popatrzyłam po polu bitwy. W końcu znalazłam okulary, które podniosłam i wyczyściłam.
- Proszę - podałam je Judalowi, ale zareagował dopiero po chwili. Wziął i założył je.
- Ale była zabawa! - powiedziałam rozciągając się i podnosząc bronie. - Jestem ciekawa ile minie zanim znajdziemy jakąś rzekę albo jezioro - moje oczy jeszcze trochę świeciły. Popatrzyłam na Rozalię, która stała i patrzyła się na mnie od jakiegoś czasu.
- Gratuluje! To co teraz zrobiłaś idzie na pierwsze miejsce wśród twoich... zabaw.
- Może być jeszcze zabawniej! - moje oczy zabłysły szkarłatem.
Popatrzyłam na Judala. Jak zawsze gdy wspominano o tym kim jest zamyślał się i zamykała w sobie. W takim stanie jeszcze bardziej się o niego martwię.
- Chodźcie już! - krzyknęłam i złapałam ich za ręce i pociągnęłam za sobą do bramy.

Judal może przestaniesz rozmyślać nad sensem magi. Albo może Rozalia coś wymyśli?

*Shine - giń

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz