Rozalia nas zaprowadziła do... sierocińca. Pełnego małych dzieci, małych wkurzających dzieci. Wiedziałam, że nie mogę zabijać bo nas złapią, więc wyszłam i przed bramę i zaczęłam rysować na bruku.
*Po jakimś czasie*
- Tei, idziemy stąd - mruknął Judal. Widać, że był wkurzony. Nie dziwię się.
- Gratuluję, że tyle wytrzymałeś z tymi... dziećmi - powiedziałam zmuszając się do spokoju.
- Nie o to chodzi... - odparł
- Poczekajcie na mnie! - krzyknęła do nas Rozalia.
I wtedy usłyszałam strażników za plecami: "To chyba nie jest kotołak".
- Judal, chyba wyczuli, że nie jesteś kotoła - powiedziałam, ale nie zdążyłam dokończyć bo nas zatrzymali.
- Ej, wy! Zatrzymajcie się!
- No świetnie, tylko tego brakowało - mruknął Judal
- TY! - wskazał na chłopaka - Zamień się w kotołaka! - rozkazał
- Nie umiem bo nie jestem kotołakiem. - powiedział poirytowany i po chwili dodał cicho - Dość słaba ochrona jeśli dopiero teraz to wyczuli...
Niestety nie zdążył zareagować, gdy powalili go na ziemię. Przytrzymali go żeby nie wstał.
- To będzie się działo... Macie popcorn? - spytała Rozalia
- Tei, pomożesz? - zapytał niby niewinnym głosem Judal - i dołączam się do pytania Rozalii.
Strażnicy nie zauważyli gdy zostali nabici na katanę. Wkrótce zbiegli się inni. Postanowiłam zamienić się w cień, wyskakiwałam zza nich i zabijałam.
Po chwili wszyscy strażnicy leżeli martwi, a Rozalia i Judal siedzieli i patrzyli.
Rozalia? Judal?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tei. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tei. Pokaż wszystkie posty
środa, 6 sierpnia 2014
Od Tei: Wyznanie
Postanowiłam mu to w końcu wyznać. Po 4 latach. Nie myślałam o konsekwencjach, że mnie odrzuci, albo nie będzie chciał ze mną rozmawiać, albo widzieć. Chciałam to tylko powiedzieć. Po tych 4 latach. Usiadłam na trawie przy samym brzegu jeziora i patrzyłam na Judal'a. Usiadł obok mnie.
- Judal, bo wiesz już trzymam to w sobie 4 lata od tamtej... tamtego wypadku w mieście gdzie się poznaliśmy... - popatrzył na mnie. Ja również się w niego wpatrywałam. Widziałam każdy szczegół na jego twarzy. Nazwanie go ideałem nie było błędem.
- Tak?
- Bo... - czułam, że się czerwienię - bo ja się w tobie zakochałam. - powiedziałam ściszonym głosem. Ale po chwili powiedziałam trochę pewniej - Kocham cię Judal.
Judal zaczął się śmiać, ale nie jego normalnym sarkastycznym śmiechem tylko takim... niepewnym.
- No dobrze, ale o co tak naprawdę chodzi? - powiedział , ale skończył się śmiać gdy zobaczył moją poważną minę. - Zaraz, ty tak na poważnie?
Kiwnęłam głową bo po tamtym wyznaniu nie mogłam wydusić z siebie głosu.
- Ale, no wiesz... emm... - po chwili nabrał jednak pewności siebie - To znaczy, że... ja ciebie lubię, ale nie tak bardzo... - po raz pierwszy widziałam jak Judal się zawahał. Wiedziałam, że może kiedyś będzie jeszcze szansa.
Uśmiechnęłam się i nagle zaczęły mi płynąć łzy.
- Tei, nie bądź beksą - powiedział i się zarumienił. Wiem, że nie chciał mnie urazić.
Usłyszałam jak za nami ktoś schodzi z drzewa. To była Rozalia.
Rozalia? Judal?
- Judal, bo wiesz już trzymam to w sobie 4 lata od tamtej... tamtego wypadku w mieście gdzie się poznaliśmy... - popatrzył na mnie. Ja również się w niego wpatrywałam. Widziałam każdy szczegół na jego twarzy. Nazwanie go ideałem nie było błędem.
- Tak?
- Bo... - czułam, że się czerwienię - bo ja się w tobie zakochałam. - powiedziałam ściszonym głosem. Ale po chwili powiedziałam trochę pewniej - Kocham cię Judal.
Judal zaczął się śmiać, ale nie jego normalnym sarkastycznym śmiechem tylko takim... niepewnym.
- No dobrze, ale o co tak naprawdę chodzi? - powiedział , ale skończył się śmiać gdy zobaczył moją poważną minę. - Zaraz, ty tak na poważnie?
Kiwnęłam głową bo po tamtym wyznaniu nie mogłam wydusić z siebie głosu.
- Ale, no wiesz... emm... - po chwili nabrał jednak pewności siebie - To znaczy, że... ja ciebie lubię, ale nie tak bardzo... - po raz pierwszy widziałam jak Judal się zawahał. Wiedziałam, że może kiedyś będzie jeszcze szansa.
Uśmiechnęłam się i nagle zaczęły mi płynąć łzy.
- Tei, nie bądź beksą - powiedział i się zarumienił. Wiem, że nie chciał mnie urazić.
Usłyszałam jak za nami ktoś schodzi z drzewa. To była Rozalia.
Rozalia? Judal?
wtorek, 5 sierpnia 2014
Od Tei: "Świetne zabawy!"
W końcu się wybudziłam. Zauważyłam Rozalię z kosą, i naszego wspaniałego magiego. Oboje byli we krwi, ale... chwila! Na policzku Judala było draśnięcie, z którego leciała krew. Nie dość, że mnie walnęli czymś tak mocno, że zemdlałam, próbują nas zabić to strącili okulary Judala i... ZADRAPALI... JUDALA!!! Moje oczy zaświeciły się jak nigdy dotąd i wyjęłam zarówno tasak jak i katanę. Zaczęłam chodzić dookoła strażników ze złowieszczym uśmiechem, szurając mieczem po bruku co wydawała okropny piskliwy dźwięk. Idealny - pomyślałam.
- A więc co by tu z wami zrobić? - zapytałam bardziej siebie niż innych. To jest świetna zabawa! Nie to co jakieś łażenie po kontynencie. Zaczęłam się psychopatycznie śmiać. Jeden z nich próbował uciec. Wbiłam mu tasak w stopę. - nieładnie tak uciekać. Ale skoro zgłosiłeś się na ochotnika... - powiedziałam obojętnie po czym uniosłam katanę - *SHINE! - krzyknęłam i przecięłam go na pół i zaczęłam ćwiartować - pomyślmy... ty tam podejdź tu! - wskazałam na niskiego i chudego strażnika - jesteś taki mały i chudziutki... przydałoby ci się trochę świeżego mięska prawda? - znowu zaczęłam się śmiać i wepchnęłam mu do ust katanę na której było nabitych kilka kawałków poprzedniego strażnika, aż nie przebiła się na drugą stronę głowy - Smaczne prawda? - spytałam z uśmiechem. Popatrzyłam na pozostałych. Mieli przerażone miny. Przy tak dobrej zabawie? Nie rozumiem ich.
- Już mnie nudzicie - powiedziałam poirytowana.- hmm... mam pomysł! - powiedziałam po czym odcięłam głowę jednemu, potem ręce innemu i wsadziłam je do głowy tak, że dłonie wystawały z ust i z szyi - jeszcze tasakiem poprawiłam mu uśmiech - Idealnie! Jak on miał na imię - zapytałam. Nikt nie odpowiadał - Jak... On... Miał... NA IMIĘ?!?!?! - krzyknęłam zdenerwowana i już nie wytrzymałam. Zaczęłam wszystkich dźgać i ciąć. Po chwili jednak zorientowałam się, że nikogo do zabijania już nie ma. Popatrzyłam po polu bitwy. W końcu znalazłam okulary, które podniosłam i wyczyściłam.
- Proszę - podałam je Judalowi, ale zareagował dopiero po chwili. Wziął i założył je.
- Ale była zabawa! - powiedziałam rozciągając się i podnosząc bronie. - Jestem ciekawa ile minie zanim znajdziemy jakąś rzekę albo jezioro - moje oczy jeszcze trochę świeciły. Popatrzyłam na Rozalię, która stała i patrzyła się na mnie od jakiegoś czasu.
- Gratuluje! To co teraz zrobiłaś idzie na pierwsze miejsce wśród twoich... zabaw.
- Może być jeszcze zabawniej! - moje oczy zabłysły szkarłatem.
Popatrzyłam na Judala. Jak zawsze gdy wspominano o tym kim jest zamyślał się i zamykała w sobie. W takim stanie jeszcze bardziej się o niego martwię.
- Chodźcie już! - krzyknęłam i złapałam ich za ręce i pociągnęłam za sobą do bramy.
Judal może przestaniesz rozmyślać nad sensem magi. Albo może Rozalia coś wymyśli?
*Shine - giń
- A więc co by tu z wami zrobić? - zapytałam bardziej siebie niż innych. To jest świetna zabawa! Nie to co jakieś łażenie po kontynencie. Zaczęłam się psychopatycznie śmiać. Jeden z nich próbował uciec. Wbiłam mu tasak w stopę. - nieładnie tak uciekać. Ale skoro zgłosiłeś się na ochotnika... - powiedziałam obojętnie po czym uniosłam katanę - *SHINE! - krzyknęłam i przecięłam go na pół i zaczęłam ćwiartować - pomyślmy... ty tam podejdź tu! - wskazałam na niskiego i chudego strażnika - jesteś taki mały i chudziutki... przydałoby ci się trochę świeżego mięska prawda? - znowu zaczęłam się śmiać i wepchnęłam mu do ust katanę na której było nabitych kilka kawałków poprzedniego strażnika, aż nie przebiła się na drugą stronę głowy - Smaczne prawda? - spytałam z uśmiechem. Popatrzyłam na pozostałych. Mieli przerażone miny. Przy tak dobrej zabawie? Nie rozumiem ich.
- Już mnie nudzicie - powiedziałam poirytowana.- hmm... mam pomysł! - powiedziałam po czym odcięłam głowę jednemu, potem ręce innemu i wsadziłam je do głowy tak, że dłonie wystawały z ust i z szyi - jeszcze tasakiem poprawiłam mu uśmiech - Idealnie! Jak on miał na imię - zapytałam. Nikt nie odpowiadał - Jak... On... Miał... NA IMIĘ?!?!?! - krzyknęłam zdenerwowana i już nie wytrzymałam. Zaczęłam wszystkich dźgać i ciąć. Po chwili jednak zorientowałam się, że nikogo do zabijania już nie ma. Popatrzyłam po polu bitwy. W końcu znalazłam okulary, które podniosłam i wyczyściłam.
- Proszę - podałam je Judalowi, ale zareagował dopiero po chwili. Wziął i założył je.
- Ale była zabawa! - powiedziałam rozciągając się i podnosząc bronie. - Jestem ciekawa ile minie zanim znajdziemy jakąś rzekę albo jezioro - moje oczy jeszcze trochę świeciły. Popatrzyłam na Rozalię, która stała i patrzyła się na mnie od jakiegoś czasu.
- Gratuluje! To co teraz zrobiłaś idzie na pierwsze miejsce wśród twoich... zabaw.
- Może być jeszcze zabawniej! - moje oczy zabłysły szkarłatem.
Popatrzyłam na Judala. Jak zawsze gdy wspominano o tym kim jest zamyślał się i zamykała w sobie. W takim stanie jeszcze bardziej się o niego martwię.
- Chodźcie już! - krzyknęłam i złapałam ich za ręce i pociągnęłam za sobą do bramy.
Judal może przestaniesz rozmyślać nad sensem magi. Albo może Rozalia coś wymyśli?
*Shine - giń
Profil Tei!
Imię: Tei
Nazwisko: Sukone
Płeć: samica
Rasa: kotołak
Pod-rasa: Demon
Wiek: 17
Historia: Od kiedy pamiętam uwielbiałam zabijać. Nie wiedziałam konkretnie z czego to się wzięło, chyba z "instynkt kota" czy coś... I pomyśleć, że zaczęło się od małej myszki, a skończyło na ludziach. Pewnego dnia(4 lata temu) gdy byłam w mieście ludzi wyczułam kotołaka. Zaczęłam się rozglądać i zauważyłam białowłosą kotołaczkę, a obok niej szła najpiękniejsza istota jaką widziałam w życiu. Bez zastanowienia poszłam w ich stronę, ale nagle na kogoś wpadłam przez co spadł mi kaptur pod którym ukrywałam uszy. Człowiek od razu zaalarmował straże, więc wyciągnęłam katanę i pozabijałam strażników. Miałam już wepchnąć ostrze do szyi krzyczącego, gdy usłyszałam powolne klaskanie po boku.
- Piękne przedstawienie! - powiedział jakiś chłopięcy głos. Gdy obróciłam głowę zobaczyłam że to on.
- Nazywam się Judal, a to jest Rozalia - pokazał na kotołaczkę. - Naprawdę piękne przedstawienie - powtórzył, po czym zaczął się śmiać. Ja... nie mogłam w to uwierzyć chłopak, w którym się zakochałam gdy tylko go zobaczyłam, podszedł do mnie i do tego mnie pochwalił. Lecz tą piękną chwile przerwali strażnicy, których pojawiało się coraz więcej. Nagle Judal spokojnie podszedł do nich.
- Witam ponowie - powiedział po czym wyciągnął swoją różdżkę i wyczarował kulę światła , która wybuchła i odepchnęła ludzi. - A, teraz niestety, ale muszę was pożegnać - złapał mnie i Rozalię za ręce i wybiegliśmy przez bramę, a za nami wszystko wybuchało.
I tak poznałam tą dwójkę i do tego czasu z nimi podróżuję.
Głos: <klik>
Charakter: Wydaje się być cicha, spokojna i normalna, ale jeśli się ją wkurzy lub lepiej pozna to można ją uznać za chorą psychicznie. Może wpaść w coś w rodzaju "morderczego szału", najczęściej podczas walki. Łatwo się denerwuje. (Jest Yandere na punkcie Judal'a)
Opis wyglądu: Tei jest bladą, dość wysoką(171cm) dziewczyną z bardzo długimi srebrnymi włosami i czerwonymi oczami. Na sobie ma mundurkową szarą bluzkę bez rękawów, czerwoną mundurkową spódniczkę z czarną koronką, długie szare rękawy i szare buty z czerwonymi paskami.
Rodzina: Nie żyje
Partner: Obsesyjnie zakochana w Judal'u
Umiejętności:
Siła 2 Wytrzymałość 3
Zręczność 4 Szybkość 3
Spryt 4 Głos 4
Cechy charakterystyczne: Gdy ma styczność z krwią jej oczy zaczynają się świecić (co oznocza że zaczyna się "morderczy szał")
Przedmioty: Tasak lub Katana
Dodatkowe:
Zdjęcia:


Jako kotołak
W morderczym szale

W formie pośredniej

Nazwisko: Sukone
Płeć: samica
Rasa: kotołak
Pod-rasa: Demon
Wiek: 17
Historia: Od kiedy pamiętam uwielbiałam zabijać. Nie wiedziałam konkretnie z czego to się wzięło, chyba z "instynkt kota" czy coś... I pomyśleć, że zaczęło się od małej myszki, a skończyło na ludziach. Pewnego dnia(4 lata temu) gdy byłam w mieście ludzi wyczułam kotołaka. Zaczęłam się rozglądać i zauważyłam białowłosą kotołaczkę, a obok niej szła najpiękniejsza istota jaką widziałam w życiu. Bez zastanowienia poszłam w ich stronę, ale nagle na kogoś wpadłam przez co spadł mi kaptur pod którym ukrywałam uszy. Człowiek od razu zaalarmował straże, więc wyciągnęłam katanę i pozabijałam strażników. Miałam już wepchnąć ostrze do szyi krzyczącego, gdy usłyszałam powolne klaskanie po boku.
- Piękne przedstawienie! - powiedział jakiś chłopięcy głos. Gdy obróciłam głowę zobaczyłam że to on.
- Nazywam się Judal, a to jest Rozalia - pokazał na kotołaczkę. - Naprawdę piękne przedstawienie - powtórzył, po czym zaczął się śmiać. Ja... nie mogłam w to uwierzyć chłopak, w którym się zakochałam gdy tylko go zobaczyłam, podszedł do mnie i do tego mnie pochwalił. Lecz tą piękną chwile przerwali strażnicy, których pojawiało się coraz więcej. Nagle Judal spokojnie podszedł do nich.
- Witam ponowie - powiedział po czym wyciągnął swoją różdżkę i wyczarował kulę światła , która wybuchła i odepchnęła ludzi. - A, teraz niestety, ale muszę was pożegnać - złapał mnie i Rozalię za ręce i wybiegliśmy przez bramę, a za nami wszystko wybuchało.
I tak poznałam tą dwójkę i do tego czasu z nimi podróżuję.
Głos: <klik>
Charakter: Wydaje się być cicha, spokojna i normalna, ale jeśli się ją wkurzy lub lepiej pozna to można ją uznać za chorą psychicznie. Może wpaść w coś w rodzaju "morderczego szału", najczęściej podczas walki. Łatwo się denerwuje. (Jest Yandere na punkcie Judal'a)
Opis wyglądu: Tei jest bladą, dość wysoką(171cm) dziewczyną z bardzo długimi srebrnymi włosami i czerwonymi oczami. Na sobie ma mundurkową szarą bluzkę bez rękawów, czerwoną mundurkową spódniczkę z czarną koronką, długie szare rękawy i szare buty z czerwonymi paskami.
Rodzina: Nie żyje
Partner: Obsesyjnie zakochana w Judal'u
Umiejętności:
Siła 2 Wytrzymałość 3
Zręczność 4 Szybkość 3
Spryt 4 Głos 4
Cechy charakterystyczne: Gdy ma styczność z krwią jej oczy zaczynają się świecić (co oznocza że zaczyna się "morderczy szał")
Przedmioty: Tasak lub Katana
Dodatkowe:
Zdjęcia:
Jako człowiek:


Jako kotołak
W morderczym szale
W formie pośredniej

Subskrybuj:
Posty (Atom)