Parę godzin po tym jak uciekliśmy znaleźliśmy miejsce na obozowisko. Rozpaliliśmy więc tak jak zawsze ogień i załatwiliśmy parę potrzebnych rzeczy.
-Dobra ja idę-stwierdziła Rozalia i wstała.
-Coś często ostatnio znikasz. Czyżby ktoś sobie znalazł partnera? Hm?-spytałem ze złośliwym uśmiechem. Jak pewnie można zauważyć humor mi wrócił. Po co rozmyślać nad nudnymi sprawami!? Ważne, że mogę robić co chce! Nic więcej do szczęścia nie potrzebuje!
-Mam swoje powody żeby ciągle gdzieś chodzić. I nie jest to żaden związek-odparła. Nawet się nie zdenerwowała! To nie fair!
-Tak tak wszyscy Ci wierzą-odpowiedziałem jej sarkastycznie.
-Kiedyś się tego dowiesz. Ale kiedyś nie teraz-powiedziała i zaczęła odchodzić-A i jeśli spróbujesz dowiedzieć się tego wcześniej. Wyrwę Ci te kłaki-dodała.
-Ej, ej! Tylko nie kłaki!-oburzyłem się. Wiele rzeczy można mi wytykać...Choć nie. W końcu jestem ideałem. Ale tak czy siak do włosów się przyczepić nie można!-Roza traktujesz mnie kompletnie bez uczuć. Jak możesz być aż tak okrutna~?-jęknąłem niby płaczliwie.
-Nie zachowuj się jak duże dziecko-mruknęła Rozalia i całkowicie zniknęła w ciemności.
-Pf! Tei czy ja zachowuje się dziecinnie!?-spytałem dalej oburzony. Jak można mnie tak traktować!
-Oczywiście, że nie-powiedziała z uśmiechem. Siedzieliśmy chwilę w ciszy.
-Hm...Ciekawe gdzie Rozalia ciągle chodzi. Jak myślisz?-spytałem by przerwać cisze. Nie dość, że siedzenie w ciszy jest nudne to jeszcze irytujące!
-Myślę, że szuka drzewnych jam-stwierdziła Tei.
-Serio? Czemu miałaby to robić?-spytałem nieco zdziwiony.
-Bo w takich się wygodnie śpi-wyjaśniła. Naprawdę? Nigdy nie próbowałem spać w "drzewnych jamach"...Już wolę chyba spać na drzewie, a nie pod nim. W sumie jak tak myślę rzadko kiedy rozmawiamy o czymś z Tei. Jakoś trudno jest mi znaleźć jakiś temat który nas interesuje.
-A właśnie! Nie mówiłem tego wcześniej. Ładnie ich tam wszystkich pozabijałaś-odparłem lekko śmiejąc się i poklepałem ją po głowie. To chyba było dość normalne jeśli ją chwaliłem? Czy nie? Nie ważne! Ja chciałem tylko ją pochwalić, tyle.
-Judal mógłbyś gdzieś ze mną pójść?-spytała nagle Tei.
-Tak, czemu nie?-odparłem pytaniem. Byłem trochę zdziwiony...Ale co tam! Mogę gdzieś iść. Wstaliśmy i udałem się za Tei. Doszliśmy do jakiegoś jeziora. Tafla wody błyszczała dzięki pełni księżyca. Zapatrzyłem się w nią na chwilę. Nawet mnie czasem minimalnie zachwyca taki widok.
-No to o co chodzi?-spytałem w końcu.
Tei?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz