Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozalia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozalia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 listopada 2014

Od Rozalii

Spojrzałam na dziewczynę ze zdziwieniem. W sumie miała rację. Dwa kotołaki i człowiek? Do tej willi zawitaliśmy by ją okraść, co teraz straciło sens skoro jest tu ona. Zastanawiałam jak jej odpowiedzieć tak, aby nie było problemów.
- Tak więc, zawitaliśmy tu, bo jesteśmy w trakcie długiej podróży. Jednak skoro ty tutaj jesteś, to lepiej nie będę kusić losu. Zbieramy się stąd, bo nie widzi mi się walka z kimś komu magoi się nie kończy! - wypowiedziałam się w końcu. Początek oczywiście był kłamstwem. Mimo wszystko reszta była prawdą. Judal'em się zwykle nie martwię, ponieważ jest dziecinny i w takich rozmowach ja zabieram głos. Wszystko przez to, że pomimo tego, iż jestem najmłodsza, jestem najdojrzalsza. Nie czekając na odpowiedź zabrałam tamtą dwójkę i błyskawicznie się oddaliłam. Plan wziął w łeb, więc znowu poszliśmy do wioski. Skoro nie można tak, to będzie inaczej. Było tam sporo bogaczy, więc mogliśmy wybierać. Postanowiliśmy skupić się na trzech najbogatszych. Nim okradniemy kogoś, najpierw pojawiam się tam ktoś z nas. Zwykle ja tak jak i teraz. Już przy pierwszym zdałam sobie sprawę, że są okropni. Udawałam, iż nie mam się gdzie podziać i prosiłam o schronienie. Raczej nie podejrzewali mnie o "badanie terenu". Nie było tam zbyt wielu zabezpieczeń, jednak bonusu w postaci słów "Możesz się u nas zatrzymać" nie usłyszałam. Zostałam dosłownie przegoniona. W nocy jednakże znacznie uszczupliliśmy ich zasoby pieniężne. Nie spodziewałam się takiego końca nawet w najgorszym przypadku. Od początku coś było nie tak no, bo troje złodziei okradło trzy najbogatsze kotołaki w wiosce, w jedną noc. Skończyło się na jednej wielkiej, krwawej walce. Każdy dorosły "kot" stamtąd próbował nas zabić tylko dzieci z sierocińca oraz kilka opiekunek nie próbowało tego zrobić. Bez większych problemów wymordowaliśmy ich wszystkich. Te dzieci zostały jako jacyś świadkowie. Tei i Judal chcieli je zabić. Nie mogłam im na to pozwolić. Sama nie dałabym sobie rady, ale pojawiła się wściekła Bandytka. Stałyśmy teraz po tej samej stronie. Walczyliśmy tak dłuższą chwilę, aż tamta dwójka odpuściła. Ulotniliśmy się bardzo szybko. Nie poszczęściło nam się, ponieważ ta dziewczyna najpewniej nas śledziła. Stała nam na drodze.
- Mogłabyś nam wyjaśnić, czemu nas śledzić? Chcesz nas zamordować? Nie... Raczej w to wątpię, więc czemu?

SeeU? A może kto inny?

sobota, 4 października 2014

Od Rozalii

Mi i Judal'owi jakoś udało się uciec, ale Tei nie miała tyle szczęścia. Kiedy do niej wróciliśmy, leżała nieprzytomna na ziemi. Dziewczyna uciekła, a Judal patrzył się na nią.
- No i nieprzytomna... - stwierdziłam fakt i spojrzałam na kotołaczkę. Rukh tamtej... Hm...Bandytki? Tak, Bandytki. Jej Rukh były dziwne. Teraz spojrzałam na Judal'a. Miał za draśnięte ramię.
- Ta moc... Jak to możliwe...? - mamrotał pod nosem chłopak.
- O czym ty mówisz? - spytałam nie rozumiejąc go.
- Naprawdę nie zauważyłaś Rukh wokół niej? - odpowiedział pytaniem.
- Hm... Faktycznie! - odparłam. Ciekawy przebłysk. Nie spodziewałam się spotkać jakiegoś Magi'ego, poza Judal'em. Kto by się spodziewał... Tak czy inaczej, z jakimikolwiek kradzieżami trzeba poczekać aż Tei wydobrzeje i na pewno nie będą miały miejsca w tejże okolicy. Nie rozumiem tamtej dziewczyny... Z tego co zauważyłam była elfem, czyli rasą nam wrogą... Czemu martwiła się o kotołaki? To wszystko nie ma sensu. Tak więc...
- Judal! Weź się otrząśnij! Później będziesz nad tym myśleć!
- Chce zauważyć, że nie codziennie widzi się innego Magi'ego!-odpowiedział mi lekko zdenerwowany. Po chwili jednak uspokoił się- Ta...Zresztą nieważne. Co z Tei?-dodał pytanie.
- Jest nieprzytomna, jakbyś nie zauważył! - krzyknęłam podenerwowana. Nie zajęło mi wiele uspokojenie się. - Trzeba jej pomóc. Tylko jakby to...? - urwałam.
- Wymyśl coś - stwierdził obojętnie.
- Pójdę do medyka z tamtej wioski, ale mogę mieć problem z przeniesieniem jej... - powiedziałam już trochę mniej zdenerwowana całą tą sytuacją. Judal wyciągnął różdżkę i po chwili przyleciał do nas latający dywan.
- A o tym zapomniałaś? - spytał złośliwie. Ja z nim nie mogę...
- Żebyś wiedział. Ja idę, a ty tu siedź i nie sprawiaj kłopotów, jasne? - odpowiedziałam i spytałam go.
- Tak, tak... - odparł. To się może źle skończyć. Położyłam Tei na dywanie i zabrałam do wioski. Inni byli dość zdziwieni widokiem czegoś takiego. W końcu byliśmy u medyka. Kazał mi zaczekać na zewnątrz. Wyszła od medyka o własnych nogach. Kiedy byłyśmy już przy wyjściu, jeden ze strażników chyba rozpoznał moją towarzyszkę.
- Hej! Zatrzymajcie się! - krzyknął. No nie... Nie obejdzie się bez problemów? - Jesteście zatrzymane pod zarzutem zamordowania wielu strażników!
- Musiał nas Pan z kimś pomylić. Byłyśmy tu u medyka, ponieważ zaatakował nas elf - powiedziałam obojętnie. - Tei, jak tylko stąd wyjdziemy: biegniemy tak szybko jak możemy, jasne? - spytałam tak, żeby tylko ona słyszała. Kiwnęła głową potwierdzając. Strażnik nie miał więcej pytań i puścił nas. Z prędkością światła wróciłyśmy do Judal'a. Nie zainteresował go nasz powrót. Był zbyt zajęty  myśleniem o tym Magi'm.

*Po jakimś czasie*

Stwierdziliśmy, że i tak musimy się udać do pewnej posiadłości. Już po godzinie byliśmy na miejscu. Zostaliśmy tam przyjęci dość sympatycznie. Problem pojawił się, gdy wpadliśmy na Bandytkę...

SeeU?! Co ty tutaj robisz?!

czwartek, 7 sierpnia 2014

Od Rozalii

Kiedy już Tei wymordowała pół wioski ( czytaj wszystkich strażników), poszliśmy sobie jak gdyby nigdy nic. Mieliśmy w planach napaść na szlachciców. Tym razem plan był bardziej skomplikowany, ponieważ najpierw chcieliśmy odwiedzić ich dom i zobaczyć co się najbardziej opłaca ukraść. W końcu jak mielibyśmy zabrać wszystko?
Od początku drogi drążyłam to dlaczego Judal tak się zachował.
- No powiedz! Proszę! Dlaczego się tak zachowałeś? - pytałam.
- Daj mi spokój... - mruczał.
- Proszę, powiedz! - prosiłam.
- Nie! Nie rozumiesz co do Ciebie mówię?! - zdenerwował się.
- Nie, nie rozumiem! Jestem uparta i nie odpuszczę dopóki mi nie odpowiesz! - stwierdziłam.
- No przecież mówiłem! Po prostu nie lubię dzieci! - chyba skłamał. Mimo wszystko to dość dobry aktor.
- Wiem, że kłamiesz. Mówiłam Ci kiedyś, że wyczuwam kłamstwo. U Ciebie też - powiedziałam, niby troskliwie.
- Mam Ciebie już dość! - krzyknął po czym pobiegł gdzieś.
Poszłam do Tei.
- Proszę, nie mieszaj się. To nasza sprawa, jeśli mi pozwoli to Ci wszystko wyjaśnię - powiedziałam i pobiegłam za Judal'em.
Chwilę potem znalazłam go. Siedział na klifie. Przysiadłam koło niego.
- Proszę powiedz mi - poprosiłam słodkim głosem.
- Jesteś irytująca... - mruknął.
- Wiem to. No powiedz! - powiedziałam.
- Sam byłem w sierocińcu, to było okropne! Straciłem rodzinę i moja wioska została zniszczona! - krzyknął przez łzy.
Nie dość, że byłam zszokowana tymi słowami, to jeszcze... On płakał!
- Żartowałem! Nie obchodzi mnie to póki mogę robić co chcę! - powiedział po chwili, śmiejąc się.
W sumie, to wiedziałam, że kłamie, ale już nic nie mówiłam. Byłam zmieszana. Nie sądziłam, że Judal może mieć uczucia! W tym momencie, Tei wypadła z krzaków.
- Skąd ty się tu wzięłaś?! - krzyknęliśmy razem.
- Czekałam na was nie daleko i usłyszałam, że skończyliście rozmowę - powiedziała w swojej obronie.
Ten dzień był dziwny i tyle!

*Następny dzień*

Wstaliśmy później, niż zwykle. Kiedy wzięliśmy wszystkie rzeczy poszliśmy dalej. Po drodze natknęliśmy się na jakąś dziewczynę.
- Kim jesteś? - zapytałam.

Odpowiedz kim jesteś?

środa, 6 sierpnia 2014

Od Rozalii

Stałam przy tej dwójce.
- Czy ominęło mnie coś ciekawego? - spytałam.
- Nic... - odpowiedział Judal.
- To dobrze - powiedziałam.
- Gdzie tak w ogóle byłaś? - spytał nagle.
- Na pewno chcesz wiedzieć? - zapytałam.
- Tak! - odpowiedział zdecydowanie.
- To Ciebie nie będzie interesować - powiedziałam złośliwie.
- No powiedz! - wręcz błagał.
- Mogę zaprowadzić was rano - zgodziłam się.
- To świetnie - powiedział.
- Idę spać! Wam też radzę! - powiedziałam im.
Wspięłam się na drzewo i położyłam na gałęzi. Nie wiem czemu, ale lubię tak spać. W końcu jakimś czasie udało mi się usnąć.

*Rano*

Wstałam dość wcześnie. Słońce niedawno wzeszło. Trochę się naczekałam, aż tamta dwójka wstanie. Naprawdę sporo im to zajęło. Kiedy oni spali, ja wzięłam kilka potrzebnych rzeczy.
- Na pewno chcecie tam ze mną iść? - spytałam.
- Jasne - odpowiedział mi Judal.
- W takim razie idziemy! - powiedziałam.
Nie sądziłam, że będą tak chcieli iść. Nie wiem czy spodoba im się tam. Poza tym, boję się co się stanie, jeśli odkryją, że Judal to człowiek i Magi. To może być problem. Po jakichś 30 minutach, byliśmy już na miejscu. Za zdziwieniem patrzyli na budynek. To był sierociniec, ale nie ludzki, tylko kotołaków. Jak tylko weszliśmy zbiegły się do nas maluchy. Z radością mnie witały. Przychodziłam tam bardzo często, ponieważ w takich miejscach zwykle źle się traktuje dzieci. Wbrew pozorom, potrafię być miła.
- Hej maluchy! - powitałam ich.
- Witamy! Wreszcie przyszłaś! - cieszyli się.
Judal dziwnie się zachowywał. W końcu wybiegł z budynku. Czyżby wystraszył się tylu kotołaków? Nie... To nie w jego stylu. Poszłam za nim. Gdzieś go w końcu znalazłam.
- Co Ci się stało? - spytałam.

Judal? Odpowiedz, jasne?

wtorek, 5 sierpnia 2014

Od Rozalii: Usagi

- Scena jest moja, tak? - spytałam.
- Oczywiście! - powiedział znudzony.
- Wreszcie mogę użyć! - krzyknęłam uradowana. - Duchu Życia i Śmierci, rozkazuję ci. Korzystając z mego magoi, użyj swej potęgi, aby moja wola ożyła! Przybądź, Usagi!
Przywołałam moc mojego dżina. Kiedy to zobaczyli byli dość przestraszeni, ale i tak zapewne mniej się bali niż Judal'a.
- No, no, no! Wreszcie się zabawię! Pokażcie mi swoją moc! - powiedziałam z szyderczym uśmiechem.
- To jakaś wariatka! - krzyknął któryś ze strażników.
- Chyba naprawdę śpieszno Ci do śmierci... Żeby denerwować Judala-chan i jeszcze mnie obrażać!
- O-o czym ty mówisz?! - spytał znów.
- Zastanawiam się jak Cię zabić. Poćwiartować, a może tylko odciąć głowę? - pytałam.
- C-co?! - przestraszył się.
- Albo już wiem! Będę Ci odcinać wszystkie kończyny jedna po drugiej! Któryś jeszcze się pisze? - mówiłam jak prawdziwy psychopata. Na ich nieszczęście, to byłam prawdziwa ja! Patrzyli na mnie z przerażeniem. Podeszłam do tego mężczyzny i powoli odcinałam każdą jego kończynę. Nie zniknął mi przy tym uśmiech.
- I co Judal? Podoba się? - spytałam się.
- Tak, tak - powiedział znudzonym głosem.
Ja wróciłam do cięcia ludzi. Specjalnie dla Tei zostawiłam kilku strażników. W końcu, kiedy mi się znudziło. Oni nie mieli szczęścia. Akurat, kiedy ja skończyłam dziewczyna się wybudziła. Jedyne co jej powiedziałam zanim wpadła w szał:
- Zostawiłam ich dla Ciebie. Mam nadzieje, że będziesz się dobrze bawić...

Tei? Mam nadzieję, że ładnie ich zamordujesz!

Od Rozalii

Dzień jak co dzień. Łaziliśmy sobie po lesie. Szukaliśmy kolejnego miasta do okradzenia. W końcu znaleźliśmy jakąś wioskę. Zaczęliśmy planować kogo okraść i wyszło, że okradniemy sklep jubilerski.
- Tylko wiesz... Nikogo nie zabijamy! Jasne, Tei? - spytałam.
- Tak, tak - odpowiedziała.
- Ale jakby co mogę użyć *Sarg Arsarros? - spytał Judal.
- Czemu nie? Ale jak nie będzie wyjścia! - odpowiedziałam.
- Niech Ci będzie... - powiedział nieco zawiedziony.
- To trzeba teraz wszystko zaplanować...

*Nieco później*

A więc, plan jest taki: Wieczorem Tei podejdzie do strażnika i go zagada. W tym czasie my włamiemy się do środka i zabierzemy najcenniejsze rzeczy.

*Wieczorem*

Byliśmy już gotowi. Tei podeszła do tego strażnika i zaczęła coś mówić. Nie jestem pewna co. W tym czasie ja i Judal włamaliśmy się do środka. Nie było jakiś problemów. Kiedy już mieliśmy się stamtąd zabierać do wewnątrz sklepu wbiegli strażnicy. Chyba wyczuli jakiś podstęp. Ktoś musiał uderzyć naszą towarzyszkę w głowę, bo była nieprzytomna. Mnie i Judal'a złapali strażnicy.
- Judal... Chyba nie mamy wyjścia! - powiedziałam do chłopaka.
Wyciągnął swoją różdżkę.
- Sarg Arsarros! - użył zaklęcia.
Udało nam się wydostać, ale coś było nie tak... Nie gonili nas. To nie było normalne. Nagle poczułam, że ktoś uderzył mnie w głowę. Zemdlałam.

Judal? Jeśli jesteś w miarę przytomny to, to dokończ!

*Sarg Arsarros - zaklęcie, którego używa Judal

niedziela, 3 sierpnia 2014

Profil Rozalii

Imię: Rozalia
Nazwisko: Night
Płeć: samica
Rasa: kotołak
Pod-rasa: mag
Wiek: 16 lat
Historia: Kiedyś moja rodzina wiodła spokojne życie. Niestety w wieku dziewięciu lat zgubiłam się. Nie chciałam iść do sierocińca, więc zaczęłam żyć na ulicy. Przez rok kradł z różnych miejsc. W końcu mnie nakryli i zaczęli gonić. Biegłam przez miasto i jakiś pięciu strażników za mną biegło. Kradłam klejnoty rodziny królewskiej. Biegłam przez to miasto i wpadłam na jakiegoś chłopaka. Postanowiliśmy połączyć siły, by uciec. Potem zdecydowaliśmy, że będziemy współpracować. Właściwie wciąż to robimy...
Głos: <klik>
Charakter: Nie można jej zaliczyć do najmilszych, ale też nie jest złośliwa. Nie puszcza płazem obraz i krzywd. Jest lojalna wobec swoich przyjaciół i tym samym nie opuści ich nawet w najcięższej sytuacji. Trudno zdobyć jej zaufanie, ponieważ wyczuwa kłamstwo. Często trudno ją zrozumieć. Kocha wojnę, walkę i wszelką przemoc. 
Opis wyglądu: Białe włosy i uszy. Jedno żółte i jedno niebieskie oko. Szczupła, w miarę wysoka. Czasami ma makijaż. Włosy ma długie, więc często upina je w warkocz.
Rodzina: Gdzieś tam...
Partner: Szukam
Umiejętności: 
-Siła  3            -Wytrzymałość 3
-Zręczność   3         -Szybkość 3
-Spryt   3          -Głos 5
Cechy charakterystyczne: Białe włosy, oczy w dwóch kolorach
Przedmioty: Kosa jako broń i rękawiczki
Dodatkowe: Posiada metalowe narzędzie dżina 
Właściciel: wilczyca2678
Zdjęcia: 
Jako człowiek


W formie pośredniej


Jako kotołak