Stałam przy tej dwójce.
- Czy ominęło mnie coś ciekawego? - spytałam.
- Nic... - odpowiedział Judal.
- To dobrze - powiedziałam.
- Gdzie tak w ogóle byłaś? - spytał nagle.
- Na pewno chcesz wiedzieć? - zapytałam.
- Tak! - odpowiedział zdecydowanie.
- To Ciebie nie będzie interesować - powiedziałam złośliwie.
- No powiedz! - wręcz błagał.
- Mogę zaprowadzić was rano - zgodziłam się.
- To świetnie - powiedział.
- Idę spać! Wam też radzę! - powiedziałam im.
Wspięłam się na drzewo i położyłam na gałęzi. Nie wiem czemu, ale lubię tak spać. W końcu jakimś czasie udało mi się usnąć.
*Rano*
Wstałam dość wcześnie. Słońce niedawno wzeszło. Trochę się naczekałam, aż tamta dwójka wstanie. Naprawdę sporo im to zajęło. Kiedy oni spali, ja wzięłam kilka potrzebnych rzeczy.
- Na pewno chcecie tam ze mną iść? - spytałam.
- Jasne - odpowiedział mi Judal.
- W takim razie idziemy! - powiedziałam.
Nie sądziłam, że będą tak chcieli iść. Nie wiem czy spodoba im się tam. Poza tym, boję się co się stanie, jeśli odkryją, że Judal to człowiek i Magi. To może być problem. Po jakichś 30 minutach, byliśmy już na miejscu. Za zdziwieniem patrzyli na budynek. To był sierociniec, ale nie ludzki, tylko kotołaków. Jak tylko weszliśmy zbiegły się do nas maluchy. Z radością mnie witały. Przychodziłam tam bardzo często, ponieważ w takich miejscach zwykle źle się traktuje dzieci. Wbrew pozorom, potrafię być miła.
- Hej maluchy! - powitałam ich.
- Witamy! Wreszcie przyszłaś! - cieszyli się.
Judal dziwnie się zachowywał. W końcu wybiegł z budynku. Czyżby wystraszył się tylu kotołaków? Nie... To nie w jego stylu. Poszłam za nim. Gdzieś go w końcu znalazłam.
- Co Ci się stało? - spytałam.
Judal? Odpowiedz, jasne?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz