wtorek, 5 sierpnia 2014

Od Rozalii

Dzień jak co dzień. Łaziliśmy sobie po lesie. Szukaliśmy kolejnego miasta do okradzenia. W końcu znaleźliśmy jakąś wioskę. Zaczęliśmy planować kogo okraść i wyszło, że okradniemy sklep jubilerski.
- Tylko wiesz... Nikogo nie zabijamy! Jasne, Tei? - spytałam.
- Tak, tak - odpowiedziała.
- Ale jakby co mogę użyć *Sarg Arsarros? - spytał Judal.
- Czemu nie? Ale jak nie będzie wyjścia! - odpowiedziałam.
- Niech Ci będzie... - powiedział nieco zawiedziony.
- To trzeba teraz wszystko zaplanować...

*Nieco później*

A więc, plan jest taki: Wieczorem Tei podejdzie do strażnika i go zagada. W tym czasie my włamiemy się do środka i zabierzemy najcenniejsze rzeczy.

*Wieczorem*

Byliśmy już gotowi. Tei podeszła do tego strażnika i zaczęła coś mówić. Nie jestem pewna co. W tym czasie ja i Judal włamaliśmy się do środka. Nie było jakiś problemów. Kiedy już mieliśmy się stamtąd zabierać do wewnątrz sklepu wbiegli strażnicy. Chyba wyczuli jakiś podstęp. Ktoś musiał uderzyć naszą towarzyszkę w głowę, bo była nieprzytomna. Mnie i Judal'a złapali strażnicy.
- Judal... Chyba nie mamy wyjścia! - powiedziałam do chłopaka.
Wyciągnął swoją różdżkę.
- Sarg Arsarros! - użył zaklęcia.
Udało nam się wydostać, ale coś było nie tak... Nie gonili nas. To nie było normalne. Nagle poczułam, że ktoś uderzył mnie w głowę. Zemdlałam.

Judal? Jeśli jesteś w miarę przytomny to, to dokończ!

*Sarg Arsarros - zaklęcie, którego używa Judal

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz