Spojrzałam na dziewczynę ze zdziwieniem. W sumie miała rację. Dwa kotołaki i człowiek? Do tej willi zawitaliśmy by ją okraść, co teraz straciło sens skoro jest tu ona. Zastanawiałam jak jej odpowiedzieć tak, aby nie było problemów.
- Tak więc, zawitaliśmy tu, bo jesteśmy w trakcie długiej podróży. Jednak skoro ty tutaj jesteś, to lepiej nie będę kusić losu. Zbieramy się stąd, bo nie widzi mi się walka z kimś komu magoi się nie kończy! - wypowiedziałam się w końcu. Początek oczywiście był kłamstwem. Mimo wszystko reszta była prawdą. Judal'em się zwykle nie martwię, ponieważ jest dziecinny i w takich rozmowach ja zabieram głos. Wszystko przez to, że pomimo tego, iż jestem najmłodsza, jestem najdojrzalsza. Nie czekając na odpowiedź zabrałam tamtą dwójkę i błyskawicznie się oddaliłam. Plan wziął w łeb, więc znowu poszliśmy do wioski. Skoro nie można tak, to będzie inaczej. Było tam sporo bogaczy, więc mogliśmy wybierać. Postanowiliśmy skupić się na trzech najbogatszych. Nim okradniemy kogoś, najpierw pojawiam się tam ktoś z nas. Zwykle ja tak jak i teraz. Już przy pierwszym zdałam sobie sprawę, że są okropni. Udawałam, iż nie mam się gdzie podziać i prosiłam o schronienie. Raczej nie podejrzewali mnie o "badanie terenu". Nie było tam zbyt wielu zabezpieczeń, jednak bonusu w postaci słów "Możesz się u nas zatrzymać" nie usłyszałam. Zostałam dosłownie przegoniona. W nocy jednakże znacznie uszczupliliśmy ich zasoby pieniężne. Nie spodziewałam się takiego końca nawet w najgorszym przypadku. Od początku coś było nie tak no, bo troje złodziei okradło trzy najbogatsze kotołaki w wiosce, w jedną noc. Skończyło się na jednej wielkiej, krwawej walce. Każdy dorosły "kot" stamtąd próbował nas zabić tylko dzieci z sierocińca oraz kilka opiekunek nie próbowało tego zrobić. Bez większych problemów wymordowaliśmy ich wszystkich. Te dzieci zostały jako jacyś świadkowie. Tei i Judal chcieli je zabić. Nie mogłam im na to pozwolić. Sama nie dałabym sobie rady, ale pojawiła się wściekła Bandytka. Stałyśmy teraz po tej samej stronie. Walczyliśmy tak dłuższą chwilę, aż tamta dwójka odpuściła. Ulotniliśmy się bardzo szybko. Nie poszczęściło nam się, ponieważ ta dziewczyna najpewniej nas śledziła. Stała nam na drodze.
- Mogłabyś nam wyjaśnić, czemu nas śledzić? Chcesz nas zamordować? Nie... Raczej w to wątpię, więc czemu?
SeeU? A może kto inny?
Magi: The war of Magic
piątek, 7 listopada 2014
sobota, 1 listopada 2014
Od SeeU
Wróciłam chyłkiem do domu.Przebrałam się w sukienkę wybraną przez rodziców i pobiegłam do swojego pokoju.Kilka godzin później rodzice zawołali mnie ponieważ przyszli goście.Zeszłam na parter i szeroko uśmiechnęłam gdy zobaczyłam trójkę znajomych z klifu.Stali w osłupieniu patrząc z niedowierzaniem.Nagle wyrwana z zadumy Tei rzuciła się na mnie z wyrzutem iż strzeliłam w nią czymś dziwmy.Odskoczyłam i zaśmiałam się bezgłośnie.
-Znacie naszą córkę?-zapytał zaniepokojony pan domu
-Znacie naszą córkę?-zapytał zaniepokojony pan domu
-Nie.Najwidoczniej Tei pomyliła ja z kimś bardzo podobnym-odpowiedziała dziewczyna w sukience.Chłopak który wcześniej oberwał w ramię dalej się nie odzywał i śledził moje ruchy.Ziewnęłam ignorując ,,gości", udałam się ogrodu.Usiadłam na ławce i czekałam aż ktoś przyjdzie.Po chwili zza drzwi wyłonił się czarnowłosy chłopak .Podszedł do mnie ,po chwili dołączyła do niego ,,Tei" i białowłosa.Stali z założonymi rękami czekając zapewne aż coś powiem.Przywołałam wodę z sadzawki i kręcąc palcem tworzyłam malutki okrąg.
-Jesteś Magim...i do tego elfem...co robisz w mieście Kotołaków?-zapytała na razie jedyna ,,normalna" z całej ekipy.Wzruszyłam ramionami i przywołałam piękną róże z ogrodu która zaczęła mówić zamiast mnie.
-To moje miasto.Tak jestem Elfem i co z tego?-zadała pytanie roślinka
-Chyba nic ale...Elfy i Kotołaki żyją ze sobą w mało przyjaznych kontaktach...-odpowiedziała
-To dlaczego stoją tu dwa osobniki wrogiej rasy?Nie powinnyście się na mnie rzucić i zabić?-powiedziała róża.Westchnęłam i przybrałam poważniejszy wyraz twarzy -Tak właściwie to dlaczego zawitaliście do willi najbogatszej rodziny w mieście?Wycieczka?Chyba nie....
Więc?Może chłopak coś powie?
sobota, 4 października 2014
Od Rozalii
Mi i Judal'owi jakoś udało się uciec, ale Tei nie miała tyle szczęścia. Kiedy do niej wróciliśmy, leżała nieprzytomna na ziemi. Dziewczyna uciekła, a Judal patrzył się na nią.
- No i nieprzytomna... - stwierdziłam fakt i spojrzałam na kotołaczkę. Rukh tamtej... Hm...Bandytki? Tak, Bandytki. Jej Rukh były dziwne. Teraz spojrzałam na Judal'a. Miał za draśnięte ramię.
- Ta moc... Jak to możliwe...? - mamrotał pod nosem chłopak.
- O czym ty mówisz? - spytałam nie rozumiejąc go.
- Naprawdę nie zauważyłaś Rukh wokół niej? - odpowiedział pytaniem.
- Hm... Faktycznie! - odparłam. Ciekawy przebłysk. Nie spodziewałam się spotkać jakiegoś Magi'ego, poza Judal'em. Kto by się spodziewał... Tak czy inaczej, z jakimikolwiek kradzieżami trzeba poczekać aż Tei wydobrzeje i na pewno nie będą miały miejsca w tejże okolicy. Nie rozumiem tamtej dziewczyny... Z tego co zauważyłam była elfem, czyli rasą nam wrogą... Czemu martwiła się o kotołaki? To wszystko nie ma sensu. Tak więc...
- Judal! Weź się otrząśnij! Później będziesz nad tym myśleć!
- Chce zauważyć, że nie codziennie widzi się innego Magi'ego!-odpowiedział mi lekko zdenerwowany. Po chwili jednak uspokoił się- Ta...Zresztą nieważne. Co z Tei?-dodał pytanie.
- Jest nieprzytomna, jakbyś nie zauważył! - krzyknęłam podenerwowana. Nie zajęło mi wiele uspokojenie się. - Trzeba jej pomóc. Tylko jakby to...? - urwałam.
- Wymyśl coś - stwierdził obojętnie.
- Pójdę do medyka z tamtej wioski, ale mogę mieć problem z przeniesieniem jej... - powiedziałam już trochę mniej zdenerwowana całą tą sytuacją. Judal wyciągnął różdżkę i po chwili przyleciał do nas latający dywan.
- A o tym zapomniałaś? - spytał złośliwie. Ja z nim nie mogę...
- Żebyś wiedział. Ja idę, a ty tu siedź i nie sprawiaj kłopotów, jasne? - odpowiedziałam i spytałam go.
- Tak, tak... - odparł. To się może źle skończyć. Położyłam Tei na dywanie i zabrałam do wioski. Inni byli dość zdziwieni widokiem czegoś takiego. W końcu byliśmy u medyka. Kazał mi zaczekać na zewnątrz. Wyszła od medyka o własnych nogach. Kiedy byłyśmy już przy wyjściu, jeden ze strażników chyba rozpoznał moją towarzyszkę.
- Hej! Zatrzymajcie się! - krzyknął. No nie... Nie obejdzie się bez problemów? - Jesteście zatrzymane pod zarzutem zamordowania wielu strażników!
- Musiał nas Pan z kimś pomylić. Byłyśmy tu u medyka, ponieważ zaatakował nas elf - powiedziałam obojętnie. - Tei, jak tylko stąd wyjdziemy: biegniemy tak szybko jak możemy, jasne? - spytałam tak, żeby tylko ona słyszała. Kiwnęła głową potwierdzając. Strażnik nie miał więcej pytań i puścił nas. Z prędkością światła wróciłyśmy do Judal'a. Nie zainteresował go nasz powrót. Był zbyt zajęty myśleniem o tym Magi'm.
*Po jakimś czasie*
Stwierdziliśmy, że i tak musimy się udać do pewnej posiadłości. Już po godzinie byliśmy na miejscu. Zostaliśmy tam przyjęci dość sympatycznie. Problem pojawił się, gdy wpadliśmy na Bandytkę...
SeeU?! Co ty tutaj robisz?!
- No i nieprzytomna... - stwierdziłam fakt i spojrzałam na kotołaczkę. Rukh tamtej... Hm...Bandytki? Tak, Bandytki. Jej Rukh były dziwne. Teraz spojrzałam na Judal'a. Miał za draśnięte ramię.
- Ta moc... Jak to możliwe...? - mamrotał pod nosem chłopak.
- O czym ty mówisz? - spytałam nie rozumiejąc go.
- Naprawdę nie zauważyłaś Rukh wokół niej? - odpowiedział pytaniem.
- Hm... Faktycznie! - odparłam. Ciekawy przebłysk. Nie spodziewałam się spotkać jakiegoś Magi'ego, poza Judal'em. Kto by się spodziewał... Tak czy inaczej, z jakimikolwiek kradzieżami trzeba poczekać aż Tei wydobrzeje i na pewno nie będą miały miejsca w tejże okolicy. Nie rozumiem tamtej dziewczyny... Z tego co zauważyłam była elfem, czyli rasą nam wrogą... Czemu martwiła się o kotołaki? To wszystko nie ma sensu. Tak więc...
- Judal! Weź się otrząśnij! Później będziesz nad tym myśleć!
- Chce zauważyć, że nie codziennie widzi się innego Magi'ego!-odpowiedział mi lekko zdenerwowany. Po chwili jednak uspokoił się- Ta...Zresztą nieważne. Co z Tei?-dodał pytanie.
- Jest nieprzytomna, jakbyś nie zauważył! - krzyknęłam podenerwowana. Nie zajęło mi wiele uspokojenie się. - Trzeba jej pomóc. Tylko jakby to...? - urwałam.
- Wymyśl coś - stwierdził obojętnie.
- Pójdę do medyka z tamtej wioski, ale mogę mieć problem z przeniesieniem jej... - powiedziałam już trochę mniej zdenerwowana całą tą sytuacją. Judal wyciągnął różdżkę i po chwili przyleciał do nas latający dywan.
- A o tym zapomniałaś? - spytał złośliwie. Ja z nim nie mogę...
- Żebyś wiedział. Ja idę, a ty tu siedź i nie sprawiaj kłopotów, jasne? - odpowiedziałam i spytałam go.
- Tak, tak... - odparł. To się może źle skończyć. Położyłam Tei na dywanie i zabrałam do wioski. Inni byli dość zdziwieni widokiem czegoś takiego. W końcu byliśmy u medyka. Kazał mi zaczekać na zewnątrz. Wyszła od medyka o własnych nogach. Kiedy byłyśmy już przy wyjściu, jeden ze strażników chyba rozpoznał moją towarzyszkę.
- Hej! Zatrzymajcie się! - krzyknął. No nie... Nie obejdzie się bez problemów? - Jesteście zatrzymane pod zarzutem zamordowania wielu strażników!
- Musiał nas Pan z kimś pomylić. Byłyśmy tu u medyka, ponieważ zaatakował nas elf - powiedziałam obojętnie. - Tei, jak tylko stąd wyjdziemy: biegniemy tak szybko jak możemy, jasne? - spytałam tak, żeby tylko ona słyszała. Kiwnęła głową potwierdzając. Strażnik nie miał więcej pytań i puścił nas. Z prędkością światła wróciłyśmy do Judal'a. Nie zainteresował go nasz powrót. Był zbyt zajęty myśleniem o tym Magi'm.
*Po jakimś czasie*
Stwierdziliśmy, że i tak musimy się udać do pewnej posiadłości. Już po godzinie byliśmy na miejscu. Zostaliśmy tam przyjęci dość sympatycznie. Problem pojawił się, gdy wpadliśmy na Bandytkę...
SeeU?! Co ty tutaj robisz?!
piątek, 8 sierpnia 2014
Od SeeU
Przechadzałam się sama po dachach miasta.Zatrzymałam się na ratuszu by coś zjeść.Z okna widziałam nowych przybyszy.Wstałam i zeskoczyłam na dach,gdy znów na nich spojrzałam stali w okół martwych strażników.Zaczęli odchodzić w stronę wybrzeża.Westchnęłam i ruszyłam za nimi.Ludzie którzy zabijają w biały dzień nie są dobrymi ludźmi.Zatrzymali się na klifie i rozbili tam obóz.Przez następne kilka godzin nic nie robili więc postanowiłam wrócić do domu.
Następnego dnia szłam lasem w kierunku klifu.Nagle wpadłam na dziewczynę w sukience.Odskoczyłam jak poparzona,nie lubię jak ktoś mnie dotyka.
-Kim jesteś?-zapytała dziewczyna
Wzruszyłam ramionami.Pokazałam na siebie ,a potem na oczy.Następnie narysowałam na ziemi U.Niech sobie składają krok po kroku.Towarzystwo stało w osłupieniu.Zanim nie przywołałam małej roślinki zadawali dużo pytań.
-Kim jesteś?Mieszkasz tu? O co ci chodzi?-pytali na przemian
-Jestem Bandytką.Może.Nie domyśliliście się?-odpowiadała skrzecząca roślinka.Wykrzywiłam usta w niby uśmiechu.-Zabiliście niewinnych strażników..w biały dzień...-dokończył kwiatek
-Odezwiesz się?-zapytał chłopak.Nic nie powiedziałam.Tylko stałam z roślinką w ręku.
Po kilku minutach ciszy i wielu pytaniach w stylu i odezwij się...Mów coś.
-Jeśli nie macie nic na swoją obronę w sprawie zabicia strażników to powinniście lepiej stąd odejść-powiedział kwiatek
-Wiesz dziwnie jest rozmawiać z kwiatkiem..odezwiesz się?!-powiedziała już zirytowana dziewczyna z srebrnymi włosami .Pokręciłam głową z zniesmaczenia.Roślinka zniknęła ,a ja wyskoczyłam w powietrze.Dziewczyna zniknęła i pojawiła się pode mną z kataną.
-Zejdź na dół i powiedz czym ty jesteś!? -zawołała
Kotołaczka zmieniła się w cień.Przeskoczyłam i znalazłam się za chłopakiem.Cień zmienił w dziewczynę.Zadała cios kataną i trafiła....w chłopaka.Zadrasnęła mu przedramię.Zaczęłam się śmiać bezgłośnie.Czarnowłosy który wpatrywał się we mnie przez dłuższy czas syknął z bólu.
-Tei mogłabyś uważać...-powiedział
Dziewczyna zwana Tei pobiegła za mną.Jako cień potrafi szybko przemieszczać ale jako demon nie lubi światła...Spojrzałam za siebie chłopak stał z otwartymi ustami.Uśmiechnęłam się do niego.
-Tei nie goń jej!-zawołał.Dziewczyna zareagowała od razu.Jednak ja już celowałam w całą gromadę strzałą.
-Ale... przez nią... ty...-zaczęła
-Uciekaj!-krzyknął chłopak.Wystrzeliłam strzałę i otoczenie zalało światło tak jasne że musiałam odwrócić wzrok.Usłyszałam krzyk Tei i ciszę.Postanowiłam szybko wrócić do domu.
Chłopaku?
***
-Kim jesteś?-zapytała dziewczyna
Wzruszyłam ramionami.Pokazałam na siebie ,a potem na oczy.Następnie narysowałam na ziemi U.Niech sobie składają krok po kroku.Towarzystwo stało w osłupieniu.Zanim nie przywołałam małej roślinki zadawali dużo pytań.
-Kim jesteś?Mieszkasz tu? O co ci chodzi?-pytali na przemian
-Jestem Bandytką.Może.Nie domyśliliście się?-odpowiadała skrzecząca roślinka.Wykrzywiłam usta w niby uśmiechu.-Zabiliście niewinnych strażników..w biały dzień...-dokończył kwiatek
-Odezwiesz się?-zapytał chłopak.Nic nie powiedziałam.Tylko stałam z roślinką w ręku.
Po kilku minutach ciszy i wielu pytaniach w stylu i odezwij się...Mów coś.
-Jeśli nie macie nic na swoją obronę w sprawie zabicia strażników to powinniście lepiej stąd odejść-powiedział kwiatek
-Wiesz dziwnie jest rozmawiać z kwiatkiem..odezwiesz się?!-powiedziała już zirytowana dziewczyna z srebrnymi włosami .Pokręciłam głową z zniesmaczenia.Roślinka zniknęła ,a ja wyskoczyłam w powietrze.Dziewczyna zniknęła i pojawiła się pode mną z kataną.
-Zejdź na dół i powiedz czym ty jesteś!? -zawołała
Kotołaczka zmieniła się w cień.Przeskoczyłam i znalazłam się za chłopakiem.Cień zmienił w dziewczynę.Zadała cios kataną i trafiła....w chłopaka.Zadrasnęła mu przedramię.Zaczęłam się śmiać bezgłośnie.Czarnowłosy który wpatrywał się we mnie przez dłuższy czas syknął z bólu.
-Tei mogłabyś uważać...-powiedział
Dziewczyna zwana Tei pobiegła za mną.Jako cień potrafi szybko przemieszczać ale jako demon nie lubi światła...Spojrzałam za siebie chłopak stał z otwartymi ustami.Uśmiechnęłam się do niego.
-Tei nie goń jej!-zawołał.Dziewczyna zareagowała od razu.Jednak ja już celowałam w całą gromadę strzałą.
-Ale... przez nią... ty...-zaczęła
-Uciekaj!-krzyknął chłopak.Wystrzeliłam strzałę i otoczenie zalało światło tak jasne że musiałam odwrócić wzrok.Usłyszałam krzyk Tei i ciszę.Postanowiłam szybko wrócić do domu.
Chłopaku?
czwartek, 7 sierpnia 2014
Profil SeeU!
Imię: SeeU
Nazwisko: brak > Nie chwali się nim więc brak <
Płeć: Samica
Rasa: Elf
Pod-rasa: Magi
Wiek: 119 lat
Historia: Żyłam w dość obszernym mieście wraz z rodzicami.Byłam jedynaczką i było mi z tym dobrze.Gdy ujawniło się że jestem Magim zaczęto mnie szkolić.Gdy okazało się że mój głos zmusza ludzi,zwierzęta i inne rasy zamilkłam nie chciałam używać tego przeciw innym.Jednak z oczami nic nie mogłam zrobić..dalej hipnotyzowały.Według rodziców nic nie mogłam robić tylko ,,być".Nie mogłam wychodzić bez opieki,nie miałam przyjaciół.Jednak czasem urywałam się od tego życia i nocą chodziłam po mieście.Czasem pomagałam strażnikom w łapaniu złodziei.Mieszczanie mówili że ich miasto nawiedza Bandytka.Moi rodzicie nic o tym nie wiedzieli.To była moja cząstka wolności.Któregoś dnia gdy wymknęłam się z domu w mieście przebywali jacyś obcy.Czarnowłosy chłopak,dziewczyna z białymi i srebrnymi włosami....
Głos: SeeU się nie odzywa,a jeśli już to bardzo bardzo rzadko.
Charakter:Nie lubi żartować jest bardzo poważna . Jest świetnym aktorem. Potrafi otworzyć idealnie za pomocą wzroku praktycznie każde uczucie.Nienawidzi gdy ktoś ją dotyka bądź ciągnie za włosy. Uwielbia pokój i wszelkiego rodzaju pokojowe zachowanie ale jeśli trzeba może zabić.Zawsze słucha każdego kto ma coś sensownego do powiedzenia. Dość częstym u niej zachowaniem jest unikanie innych. Potrafi być jednak opiekuńcza i miła. Oczywiście nigdy się nie odzywa.Jeśli na prawdę musi to tylko do umierających bądź zwierząt.Uwielbia spać.Jeśli nie chce kogoś słuchać po prostu oddala się lub go ignoruje.Ma kompleks na punkcie swojego wzrostu.
Opis wyglądu: SeeU jest lekko wysportowaną, bladą dziewczyną. Jej wzrost mierzy 159 centymetrów. Ma długie, czarne włosy z których wiąże dwa kucyki wolno zwisające na plecach,a na czubku głowy sterczy jej osobny kosmyk ,,antenka". Ma heterochromię czyli różnobarwność tęczówki, prawe oko jest zielone ,a lewe złote. Zazwyczaj nosi białą koszule na którą zarzuca płaszcz podszywany futrem. Nosi białą spódniczkę z różowymi ,,kryształkami",oraz wysokie czarne buty na małym obcasie z podobnym wykończeniem.Ubiera rękawiczki bez palców,dzwonek na sznurku w okół lewej kostki który ma zwiastować jej przybycie.Zawsze nosi fioletowy szalik i nienawidzi gdy ktoś go dotyka.
Rodzina: Rodzice
Partner: Szuka,ale niekoniecznie
Umiejętności:
-Siła 4 -Wytrzymałość 3
-Zręczność 4 -Szybkość 5
-Spryt 4 -Głos 0
Cechy charakterystyczne: Heterochromia,bardzo dobrze widzi w ciemności.
Przedmioty: Łuk i strzały skupiające Magoi.
Dodatkowe: Kochają ją rukh jasne.Jej specjalnością jest Magia Wiatru. Oprócz niej potrafi korzystać z Magii: Lodu, Wody, Światła,Grawitacji i Życia.
Podobno jej imię wzięło się z tego że nie mówiła tylko przyglądała się z boku >See- z ang. Wiedzieć,Oglądać< ,przyrostek U wziął się z tego że wskazywała palcem i mówiła przeciągłe ,,U".
Właściciel: ViGames
Zdjęcia:
Nazwisko: brak > Nie chwali się nim więc brak <
Płeć: Samica
Rasa: Elf
Pod-rasa: Magi
Wiek: 119 lat
Historia: Żyłam w dość obszernym mieście wraz z rodzicami.Byłam jedynaczką i było mi z tym dobrze.Gdy ujawniło się że jestem Magim zaczęto mnie szkolić.Gdy okazało się że mój głos zmusza ludzi,zwierzęta i inne rasy zamilkłam nie chciałam używać tego przeciw innym.Jednak z oczami nic nie mogłam zrobić..dalej hipnotyzowały.Według rodziców nic nie mogłam robić tylko ,,być".Nie mogłam wychodzić bez opieki,nie miałam przyjaciół.Jednak czasem urywałam się od tego życia i nocą chodziłam po mieście.Czasem pomagałam strażnikom w łapaniu złodziei.Mieszczanie mówili że ich miasto nawiedza Bandytka.Moi rodzicie nic o tym nie wiedzieli.To była moja cząstka wolności.Któregoś dnia gdy wymknęłam się z domu w mieście przebywali jacyś obcy.Czarnowłosy chłopak,dziewczyna z białymi i srebrnymi włosami....
Głos: SeeU się nie odzywa,a jeśli już to bardzo bardzo rzadko.
Charakter:Nie lubi żartować jest bardzo poważna . Jest świetnym aktorem. Potrafi otworzyć idealnie za pomocą wzroku praktycznie każde uczucie.Nienawidzi gdy ktoś ją dotyka bądź ciągnie za włosy. Uwielbia pokój i wszelkiego rodzaju pokojowe zachowanie ale jeśli trzeba może zabić.Zawsze słucha każdego kto ma coś sensownego do powiedzenia. Dość częstym u niej zachowaniem jest unikanie innych. Potrafi być jednak opiekuńcza i miła. Oczywiście nigdy się nie odzywa.Jeśli na prawdę musi to tylko do umierających bądź zwierząt.Uwielbia spać.Jeśli nie chce kogoś słuchać po prostu oddala się lub go ignoruje.Ma kompleks na punkcie swojego wzrostu.
Opis wyglądu: SeeU jest lekko wysportowaną, bladą dziewczyną. Jej wzrost mierzy 159 centymetrów. Ma długie, czarne włosy z których wiąże dwa kucyki wolno zwisające na plecach,a na czubku głowy sterczy jej osobny kosmyk ,,antenka". Ma heterochromię czyli różnobarwność tęczówki, prawe oko jest zielone ,a lewe złote. Zazwyczaj nosi białą koszule na którą zarzuca płaszcz podszywany futrem. Nosi białą spódniczkę z różowymi ,,kryształkami",oraz wysokie czarne buty na małym obcasie z podobnym wykończeniem.Ubiera rękawiczki bez palców,dzwonek na sznurku w okół lewej kostki który ma zwiastować jej przybycie.Zawsze nosi fioletowy szalik i nienawidzi gdy ktoś go dotyka.
Rodzina: Rodzice
Partner: Szuka,ale niekoniecznie
Umiejętności:
-Siła 4 -Wytrzymałość 3
-Zręczność 4 -Szybkość 5
-Spryt 4 -Głos 0
Cechy charakterystyczne: Heterochromia,bardzo dobrze widzi w ciemności.
Przedmioty: Łuk i strzały skupiające Magoi.
Dodatkowe: Kochają ją rukh jasne.Jej specjalnością jest Magia Wiatru. Oprócz niej potrafi korzystać z Magii: Lodu, Wody, Światła,Grawitacji i Życia.
Podobno jej imię wzięło się z tego że nie mówiła tylko przyglądała się z boku >See- z ang. Wiedzieć,Oglądać< ,przyrostek U wziął się z tego że wskazywała palcem i mówiła przeciągłe ,,U".
Właściciel: ViGames
Zdjęcia:
Od Rozalii
Kiedy już Tei wymordowała pół wioski ( czytaj wszystkich strażników), poszliśmy sobie jak gdyby nigdy nic. Mieliśmy w planach napaść na szlachciców. Tym razem plan był bardziej skomplikowany, ponieważ najpierw chcieliśmy odwiedzić ich dom i zobaczyć co się najbardziej opłaca ukraść. W końcu jak mielibyśmy zabrać wszystko?
Od początku drogi drążyłam to dlaczego Judal tak się zachował.
- No powiedz! Proszę! Dlaczego się tak zachowałeś? - pytałam.
- Daj mi spokój... - mruczał.
- Proszę, powiedz! - prosiłam.
- Nie! Nie rozumiesz co do Ciebie mówię?! - zdenerwował się.
- Nie, nie rozumiem! Jestem uparta i nie odpuszczę dopóki mi nie odpowiesz! - stwierdziłam.
- No przecież mówiłem! Po prostu nie lubię dzieci! - chyba skłamał. Mimo wszystko to dość dobry aktor.
- Wiem, że kłamiesz. Mówiłam Ci kiedyś, że wyczuwam kłamstwo. U Ciebie też - powiedziałam, niby troskliwie.
- Mam Ciebie już dość! - krzyknął po czym pobiegł gdzieś.
Poszłam do Tei.
- Proszę, nie mieszaj się. To nasza sprawa, jeśli mi pozwoli to Ci wszystko wyjaśnię - powiedziałam i pobiegłam za Judal'em.
Chwilę potem znalazłam go. Siedział na klifie. Przysiadłam koło niego.
- Proszę powiedz mi - poprosiłam słodkim głosem.
- Jesteś irytująca... - mruknął.
- Wiem to. No powiedz! - powiedziałam.
- Sam byłem w sierocińcu, to było okropne! Straciłem rodzinę i moja wioska została zniszczona! - krzyknął przez łzy.
Nie dość, że byłam zszokowana tymi słowami, to jeszcze... On płakał!
- Żartowałem! Nie obchodzi mnie to póki mogę robić co chcę! - powiedział po chwili, śmiejąc się.
W sumie, to wiedziałam, że kłamie, ale już nic nie mówiłam. Byłam zmieszana. Nie sądziłam, że Judal może mieć uczucia! W tym momencie, Tei wypadła z krzaków.
- Skąd ty się tu wzięłaś?! - krzyknęliśmy razem.
- Czekałam na was nie daleko i usłyszałam, że skończyliście rozmowę - powiedziała w swojej obronie.
Ten dzień był dziwny i tyle!
*Następny dzień*
Wstaliśmy później, niż zwykle. Kiedy wzięliśmy wszystkie rzeczy poszliśmy dalej. Po drodze natknęliśmy się na jakąś dziewczynę.
- Kim jesteś? - zapytałam.
Odpowiedz kim jesteś?
Od początku drogi drążyłam to dlaczego Judal tak się zachował.
- No powiedz! Proszę! Dlaczego się tak zachowałeś? - pytałam.
- Daj mi spokój... - mruczał.
- Proszę, powiedz! - prosiłam.
- Nie! Nie rozumiesz co do Ciebie mówię?! - zdenerwował się.
- Nie, nie rozumiem! Jestem uparta i nie odpuszczę dopóki mi nie odpowiesz! - stwierdziłam.
- No przecież mówiłem! Po prostu nie lubię dzieci! - chyba skłamał. Mimo wszystko to dość dobry aktor.
- Wiem, że kłamiesz. Mówiłam Ci kiedyś, że wyczuwam kłamstwo. U Ciebie też - powiedziałam, niby troskliwie.
- Mam Ciebie już dość! - krzyknął po czym pobiegł gdzieś.
Poszłam do Tei.
- Proszę, nie mieszaj się. To nasza sprawa, jeśli mi pozwoli to Ci wszystko wyjaśnię - powiedziałam i pobiegłam za Judal'em.
Chwilę potem znalazłam go. Siedział na klifie. Przysiadłam koło niego.
- Proszę powiedz mi - poprosiłam słodkim głosem.
- Jesteś irytująca... - mruknął.
- Wiem to. No powiedz! - powiedziałam.
- Sam byłem w sierocińcu, to było okropne! Straciłem rodzinę i moja wioska została zniszczona! - krzyknął przez łzy.
Nie dość, że byłam zszokowana tymi słowami, to jeszcze... On płakał!
- Żartowałem! Nie obchodzi mnie to póki mogę robić co chcę! - powiedział po chwili, śmiejąc się.
W sumie, to wiedziałam, że kłamie, ale już nic nie mówiłam. Byłam zmieszana. Nie sądziłam, że Judal może mieć uczucia! W tym momencie, Tei wypadła z krzaków.
- Skąd ty się tu wzięłaś?! - krzyknęliśmy razem.
- Czekałam na was nie daleko i usłyszałam, że skończyliście rozmowę - powiedziała w swojej obronie.
Ten dzień był dziwny i tyle!
*Następny dzień*
Wstaliśmy później, niż zwykle. Kiedy wzięliśmy wszystkie rzeczy poszliśmy dalej. Po drodze natknęliśmy się na jakąś dziewczynę.
- Kim jesteś? - zapytałam.
Odpowiedz kim jesteś?
środa, 6 sierpnia 2014
Od Tei: Cień
Rozalia nas zaprowadziła do... sierocińca. Pełnego małych dzieci, małych wkurzających dzieci. Wiedziałam, że nie mogę zabijać bo nas złapią, więc wyszłam i przed bramę i zaczęłam rysować na bruku.
*Po jakimś czasie*
- Tei, idziemy stąd - mruknął Judal. Widać, że był wkurzony. Nie dziwię się.
- Gratuluję, że tyle wytrzymałeś z tymi... dziećmi - powiedziałam zmuszając się do spokoju.
- Nie o to chodzi... - odparł
- Poczekajcie na mnie! - krzyknęła do nas Rozalia.
I wtedy usłyszałam strażników za plecami: "To chyba nie jest kotołak".
- Judal, chyba wyczuli, że nie jesteś kotoła - powiedziałam, ale nie zdążyłam dokończyć bo nas zatrzymali.
- Ej, wy! Zatrzymajcie się!
- No świetnie, tylko tego brakowało - mruknął Judal
- TY! - wskazał na chłopaka - Zamień się w kotołaka! - rozkazał
- Nie umiem bo nie jestem kotołakiem. - powiedział poirytowany i po chwili dodał cicho - Dość słaba ochrona jeśli dopiero teraz to wyczuli...
Niestety nie zdążył zareagować, gdy powalili go na ziemię. Przytrzymali go żeby nie wstał.
- To będzie się działo... Macie popcorn? - spytała Rozalia
- Tei, pomożesz? - zapytał niby niewinnym głosem Judal - i dołączam się do pytania Rozalii.
Strażnicy nie zauważyli gdy zostali nabici na katanę. Wkrótce zbiegli się inni. Postanowiłam zamienić się w cień, wyskakiwałam zza nich i zabijałam.
Po chwili wszyscy strażnicy leżeli martwi, a Rozalia i Judal siedzieli i patrzyli.
Rozalia? Judal?
*Po jakimś czasie*
- Tei, idziemy stąd - mruknął Judal. Widać, że był wkurzony. Nie dziwię się.
- Gratuluję, że tyle wytrzymałeś z tymi... dziećmi - powiedziałam zmuszając się do spokoju.
- Nie o to chodzi... - odparł
- Poczekajcie na mnie! - krzyknęła do nas Rozalia.
I wtedy usłyszałam strażników za plecami: "To chyba nie jest kotołak".
- Judal, chyba wyczuli, że nie jesteś kotoła - powiedziałam, ale nie zdążyłam dokończyć bo nas zatrzymali.
- Ej, wy! Zatrzymajcie się!
- No świetnie, tylko tego brakowało - mruknął Judal
- TY! - wskazał na chłopaka - Zamień się w kotołaka! - rozkazał
- Nie umiem bo nie jestem kotołakiem. - powiedział poirytowany i po chwili dodał cicho - Dość słaba ochrona jeśli dopiero teraz to wyczuli...
Niestety nie zdążył zareagować, gdy powalili go na ziemię. Przytrzymali go żeby nie wstał.
- To będzie się działo... Macie popcorn? - spytała Rozalia
- Tei, pomożesz? - zapytał niby niewinnym głosem Judal - i dołączam się do pytania Rozalii.
Strażnicy nie zauważyli gdy zostali nabici na katanę. Wkrótce zbiegli się inni. Postanowiłam zamienić się w cień, wyskakiwałam zza nich i zabijałam.
Po chwili wszyscy strażnicy leżeli martwi, a Rozalia i Judal siedzieli i patrzyli.
Rozalia? Judal?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)