Mi i Judal'owi jakoś udało się uciec, ale Tei nie miała tyle szczęścia. Kiedy do niej wróciliśmy, leżała nieprzytomna na ziemi. Dziewczyna uciekła, a Judal patrzył się na nią.
- No i nieprzytomna... - stwierdziłam fakt i spojrzałam na kotołaczkę. Rukh tamtej... Hm...Bandytki? Tak, Bandytki. Jej Rukh były dziwne. Teraz spojrzałam na Judal'a. Miał za draśnięte ramię.
- Ta moc... Jak to możliwe...? - mamrotał pod nosem chłopak.
- O czym ty mówisz? - spytałam nie rozumiejąc go.
- Naprawdę nie zauważyłaś Rukh wokół niej? - odpowiedział pytaniem.
- Hm... Faktycznie! - odparłam. Ciekawy przebłysk. Nie spodziewałam się spotkać jakiegoś Magi'ego, poza Judal'em. Kto by się spodziewał... Tak czy inaczej, z jakimikolwiek kradzieżami trzeba poczekać aż Tei wydobrzeje i na pewno nie będą miały miejsca w tejże okolicy. Nie rozumiem tamtej dziewczyny... Z tego co zauważyłam była elfem, czyli rasą nam wrogą... Czemu martwiła się o kotołaki? To wszystko nie ma sensu. Tak więc...
- Judal! Weź się otrząśnij! Później będziesz nad tym myśleć!
- Chce zauważyć, że nie codziennie widzi się innego Magi'ego!-odpowiedział mi lekko zdenerwowany. Po chwili jednak uspokoił się- Ta...Zresztą nieważne. Co z Tei?-dodał pytanie.
- Jest nieprzytomna, jakbyś nie zauważył! - krzyknęłam podenerwowana. Nie zajęło mi wiele uspokojenie się. - Trzeba jej pomóc. Tylko jakby to...? - urwałam.
- Wymyśl coś - stwierdził obojętnie.
- Pójdę do medyka z tamtej wioski, ale mogę mieć problem z przeniesieniem jej... - powiedziałam już trochę mniej zdenerwowana całą tą sytuacją. Judal wyciągnął różdżkę i po chwili przyleciał do nas latający dywan.
- A o tym zapomniałaś? - spytał złośliwie. Ja z nim nie mogę...
- Żebyś wiedział. Ja idę, a ty tu siedź i nie sprawiaj kłopotów, jasne? - odpowiedziałam i spytałam go.
- Tak, tak... - odparł. To się może źle skończyć. Położyłam Tei na dywanie i zabrałam do wioski. Inni byli dość zdziwieni widokiem czegoś takiego. W końcu byliśmy u medyka. Kazał mi zaczekać na zewnątrz. Wyszła od medyka o własnych nogach. Kiedy byłyśmy już przy wyjściu, jeden ze strażników chyba rozpoznał moją towarzyszkę.
- Hej! Zatrzymajcie się! - krzyknął. No nie... Nie obejdzie się bez problemów? - Jesteście zatrzymane pod zarzutem zamordowania wielu strażników!
- Musiał nas Pan z kimś pomylić. Byłyśmy tu u medyka, ponieważ zaatakował nas elf - powiedziałam obojętnie. - Tei, jak tylko stąd wyjdziemy: biegniemy tak szybko jak możemy, jasne? - spytałam tak, żeby tylko ona słyszała. Kiwnęła głową potwierdzając. Strażnik nie miał więcej pytań i puścił nas. Z prędkością światła wróciłyśmy do Judal'a. Nie zainteresował go nasz powrót. Był zbyt zajęty myśleniem o tym Magi'm.
*Po jakimś czasie*
Stwierdziliśmy, że i tak musimy się udać do pewnej posiadłości. Już po godzinie byliśmy na miejscu. Zostaliśmy tam przyjęci dość sympatycznie. Problem pojawił się, gdy wpadliśmy na Bandytkę...
SeeU?! Co ty tutaj robisz?!